Dlaczego rodzice nie pomogli mi z kredytem hipotecznym?

Kwestia mieszkaniowa zawsze sprawia wiele trudności młodemu pokoleniu. Mam podobną sytuację. Zaczynając od tego, że w mojej rodzinie jest nas pięcioro. Dawniej mieszkaliśmy w domu mojego ojca, ponieważ w mieszkaniu zwyczajnie by zabrakło miejsca. Moi starsi bracia szybko usamodzielnili się, a ja mieszkałam z rodzicami do 20. roku życia. Wkrótce miałam chłopaka, z którym się zaręczyliśmy.

Podczas naszego związku wynajmowaliśmy mieszkanie. I przez pierwszy rok po ślubie również mieszkaliśmy na wynajmie. Jednak później dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka. Oczywiście zaczęłam się bać, ponieważ potrzebowaliśmy pieniędzy. Zdecydowaliśmy wrócić do moich rodziców, by oszczędzać, zamiast wydawać na czynsz. Nie planowaliśmy tylko siedzieć im na głowie, ale też pomagać w gospodarstwie. Wiadomo, że w domu jednorodzinnym zawsze jest dużo pracy, więc nasza obecność była by bardzo na miejscu. Byłam gotowa mieszkać poza miastem dalej. Tam przecież lepsze powietrze i ekologia – to, czego potrzebuje małe dziecko.

Gdy powiedziałam o tym rodzicom, odmówili nam. Mama powiedziała, żebyśmy na nich nie liczyli, bo wspólne mieszkanie nie wchodziło w jej plany. Oświadczyła, że życie z małym dzieckiem to piekło. Mówiła, że są już w wieku i chcą spokoju i ciszy. Oczywiście, było mi przykro słyszeć to od własnej matki.

Z mężem zaczęliśmy się martwić. Wiedzieliśmy, że na macierzyńskim nie stać nas na wynajem mieszkania. Na kredyt hipoteczny nie mieliśmy wystarczająco pieniędzy, mimo pewnych oszczędności. Kredytu nam nie dano, ponieważ mój mąż pracuje nieoficjalnie. Na mnie nie było sensu nawet próbować go założyć, bo szykowałam się na urlop macierzyński.

Zwróciłam się o pomoc do rodziców. Zanim zaszłam w ciążę, regularnie im dorzucaliśmy pieniądze, więc liczyłam na pewną wzajemność. Nie, nie domagałam się po prostu pieniędzy – poprosiłam o pożyczkę na czas. Planowaliśmy co miesiąc oddawać dług w ratach. I co myślicie? Rodzice znów odpowiedzieli odmową. Powiedzieli, że nie mogą ryzykować swoimi oszczędnościami, bo na starość nie mają na kogo liczyć.

I wszystko byłoby niczym, ale kilka dni później mama i tata kupili starszemu bratu samochód. Kwota była praktycznie identyczna. To znaczy, jemu zrobili prezent, a mnie nawet pożyczyć nie chcieli! Oczywiście, to mnie bardzo zraniło. Od tego czasu nasze relacje uległy zerwaniu. Nawet na wyjście ze szpitala wnuka nie przyjechali – czekają, aż to ja przyjdę się godzić.