Dowiedziałam się numeru telefonu swojego biologicznego taty i zadzwoniłam. Ojciec opowiedział, że jego nowa żona ma troje dzieci i czworo wnuków. I zrozumiałam, że własna córka go nie interesuje.

Po 18 latach małżeństwa moi rodzice się rozwiedli, wtedy już studiowałam. Tata poszedł do innej. Mama bardzo to przeżywała, a ja bałam się ją zostawić samą. Z czasem mama pogodziła się i wróciła do normalnego życia. Tymczasem ja skończyłam studia. Zaczęłam pracować. Żyłyśmy razem, starałyśmy się częściej wychodzić między ludzi, zapraszać gości.

Pewnego razu nadszedł moment, kiedy poczułam, że tęsknię za tatą. Dowiedziałam się jego numeru telefonu i zadzwoniłam. Był zaskoczony, a potem umówiliśmy się spotkać w kawiarni, naszej ulubionej, i porozmawiać. Następnego dnia spotkaliśmy się.

Tata opowiedział, że jego nowa żona ma troje dzieci i czworo wnuków. Wszyscy są przyjaźni i często się spotykają. Z entuzjazmem opowiadał, jak skończyli remont w mieszkaniu jednej z córek.

Tata mówił i mówił, a kiedy próbowałam opowiedzieć o nas z mamą, tylko grzecznie, dość obojętnie wysłuchał, a potem kontynuował opowieść o swoich wnukach.

Miałam dość tego słuchania.

– Tato, czy naprawdę nie interesuje cię, co u nas? Może wychodzę za mąż?

Zamrugał i nawet się zarumienił, a potem powiedział:

– Wiesz córeczko, wybacz mi, ale kiedy żyłem z wami, nie czułem się mężczyzną. Twoja mama blokowała każdą moją próbę wyrażenia siebie. Miałem dość takiego życia. Z moją obecną żoną Marią jest inaczej. Jestem szanowany i słuchany, jestem głową rodziny, rozumiesz? Tego zawsze mi brakowało. I trudno mi teraz wspominać lata, które spędziłem z twoją mamą.

– Tato, ale to nie powód, by rezygnować z własnej córki, zastępując ją obcymi dziećmi.

Chciałam odejść, ale tata złapał mnie za rękę i obiecał poprawę, powiedział, żebym dzwoniła do niego w każdej chwili.

Chociaż to nie było to, czego oczekiwałam, zgodziłam się. Przecież to mój ojciec, innego nie będę miała. Zaczęliśmy od czasu do czasu do siebie dzwonić. Tata wysłuchiwał nowości, a potem niecierpliwie pytał: „Wszystko u was w porządku? Czy czegoś chciałaś?”

Na moje propozycje spotkania zawsze odpowiadał odmową. To źle się czuł, to się przeziębił. Mamie nic nie mówiłam o naszej komunikacji, nie chciałam jej smucić.

– Rozumiesz, on już was wykreślił ze swojego życia, – powiedziała kiedyś przyjaciółka. Ma nową rodzinę, nie zmuszaj go.

– Czy naprawdę nie mam prawa do uwagi własnego ojca?

– A ile uwagi widział od was, gdy żyliście razem? Sama mówiłaś, że zawsze na pierwszym miejscu były twoje i mamy interesy. Tata był u was jak złota rybka. Powiedz, jak często ty i mama interesowałyście się, o czym tata marzy? Czego chce?

I miała rację. Zaprzyjaźniłyśmy się z Anną od pierwszej klasy, często bywała u nas i widziała, jak żyjemy. Mama często rozkazywała tacie, a on gotowo wykonywał wszystkie jej polecenia.

– Twój tata po prostu zmęczył się takim życiem. Wiesz, przyjaciółko, zawsze ci zazdrościłam, ja nie miałam ojca. A twój zawsze był taki dobry i uważny. Teraz zrozumiał, co to troskliwa rodzina i rozkwitł. Widziałam go niedawno – wygląda jakby odmłodniał o dziesięć lat, świetnie się prezentuje, stylowo ubrany.

Zgadzam się, przestałam do niego dzwonić, po co niepokoić i odciągać go od nowego życia?