— Jak można było wyjść za mąż za takiego lenia?

— Tak się złożyło, że teraz mieszkamy u mojej mamy. Mamy mieszkanie, ale jest w remoncie. Z pieniędzmi jest ciasno, więc prace idą bardzo wolno. Wszystkie oszczędności zainwestowaliśmy w kredyt hipoteczny i nie przemyśleliśmy, jak będziemy remontować. Mąż robi wszystko sam, ale materiały budowlane też wymagają pewnych inwestycji. A umiejętności mu trochę brakuje — niektóre większe prace powinien wykonać fachowiec. Zwłaszcza że do mieszkania może dojeżdżać tylko w weekendy. No i też musi odpocząć, — wzdycha Ksenia.

Żona nie może w niczym pomóc mężowi. Obecnie jest w ciąży. Planowali dziecko, prawda, chcieli trochę odłożyć ten moment. Gdy dowiedziała się, że tak szybko się udało, pogodziła się z tym. Przyjaciółki obiecały oddać rzeczy dla maluszka. Trzeba tylko rozwiązać kwestię mieszkania.

— Lekarz od razu powiedział, że ciąża będzie problematyczna. Nie mogę dźwigać żadnych ciężarów, — rozkłada ręce Ksenia.

Oczywiście, gdyby zatrudnić ekipę, można by wszystko zrobić szybko, ale trzeba mieć na to pieniądze. Kredyt hipoteczny też trzeba spłacać. Wiktor w zasadzie umie robić wszystko, ale nie może się rozdwoić. Brat obiecał pomóc — ale jakoś się nie spieszy. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko układa się zupełnie nie tak, jak byśmy chcieli.

Remont idzie bardzo wolno. Najprawdopodobniej po szpitalu też będą musieli mieszkać z teściową.

Wiktor prawie nie bywa w domu. Wraca z pracy o 21:00. Jasne, że o tej porze nie ma sensu zaczynać remontu. Chodzenie na budowę co weekend też jest nielogiczne, bo on też musi odpocząć. Zanim się wyśpi i odpocznie, już jest południe. A za pół dnia nie da się zrobić wszystkich spraw.

Właśnie dlatego wszystko idzie tak wolno, jakbyśmy chcieli. Ksenia rozumie, że w takim tempie niczego nie zdążą. Mama nie jest gotowa mieszkać z nimi po narodzinach dziecka — i to jest główny problem. Krewna regularnie wyraża swoje niezadowolenie i oburza się, że zięć w ogóle się nie rusza. Uznała, że rozleniwił się u teściowej, dlatego nie stara się.

Sytuacja komplikuje się tym, że mama ma partnera. Mimo że mieszkanie jest dwupokojowe, nie jest przyjemnie dla dwóch rodzin mieszkać razem. On nie chce mieszkać z dziećmi, więc nie mogą się wyprowadzić. Oto i okazuje się, że mama poświęca swoje szczęście dla córki. To prowokuje ciągłe konflikty rodzinne.

Gdyby nie córka, mama już dawno żyłaby dla siebie. Oczywiście, przez to parska w ich stronę. Uważa, że zięć powinien pracować jak wół, by szybciej się wyprowadzić, a on odpoczywa, relaksuje się, wysypia się — zachowuje się jak próżniak. Mógłby znaleźć dodatkową pracę, by płacić za usługi fachowców, skoro tak to wygląda, ale nawet tego nie robi.

Gdyby była na jego miejscu, wstawałaby o 7 rano i

szła do pracy. Jednak Ksenia broni męża. Rozumie, że nie może się rozdwoić.

— Starałam się być wyrozumiała i nie zaostrzać konfliktu, ale mam dość. Ostatnio przekonałam się, że mama ma rację. Mąż naprawdę się nie stara. Mówi, że się stara, ale szczerze mówiąc, tego nie widać. Nawet nie myślę o wynajmie — nie mamy pieniędzy. Powinniśmy zrobić remont kosmetyczny, a nie kapitalny. Mama mówi, że do emerytury będziemy na jej utrzymaniu w takim tempie. Ogólnie sytuacja bez wyjścia, — prawie płacze Ksenia.

Co moglibyście jej poradzić? Czy jest jakieś wyjście?