“Jak tylko będziesz miała dziecko, od razu damy ci mieszkanie!” – zapewniali rodzice córki, ale teraz niedługo ma rodzić, a rodzice nic nie podarowali

Jestem jedyną córką swoich rodziców, którzy mieli mnie, kiedy mieli już ponad sześćdziesiąt lat. Przez wiele lat zawsze czułam się jak nie ich prawdziwa córka, że różnica wieku między nami jest zbyt duża.

Teraz mam dwadzieścia lat i mieszkam w wynajmowanym mieszkaniu ze swoim chłopakiem. Studiuję na uniwersytecie, a mój chłopak pracuje, i oczywiście, finansowo nie zawsze jest nam łatwo. Moi rodzice pomagają nam, ale postawili warunek, że musimy się pobrać, jak tylko zaczniemy mieszkać razem.

Nie śpieszyliśmy się z tym krokiem, ale pod naciskiem rodziców, w końcu zdecydowaliśmy się na ślub i oficjalne zarejestrowanie naszego związku. Następnie moi rodzice zaczęli nalegać na dzieci, ale ja wiedziałam, że za wcześnie na zostanie mamą, jeszcze tyle było do nauki. Zawsze mówili, że chcą zobaczyć wnuki.

Proponowali, że mogę urodzić dziecko i kontynuować naukę, pomogą z dzieckiem przez pierwszy rok, kupią swój dom i przekażą nam mieszkanie. Na razie byli gotowi wspierać nas z czynszem i kupować wszystko, co niezbędne dla przyszłego wnuka. Powiedzieli, żeby się nie martwić, wszystko będzie dobrze.

Chociaż propozycja rodziców wydawała się atrakcyjna, nadal nie chciałam rodzić tak wcześnie. Jednak los zadecydował inaczej. W tamtym momencie jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży.

Teraz moment narodzin mojego dziecka zbliża się, ale nie udało nam się przygotować wszystkiego, co potrzebne dla niego. Gdy moja mama dzwoni i pyta, czy już mamy coś dla dziecka, odpowiadam, że nie, ponieważ wszystkie środki idą na opłacenie mieszkania. Moja mama twierdzi, że mój mąż nie wykazuje wystarczającej inicjatywy, a teraz muszę zastanawiać się, jak rozwiązać tę sytuację. Rozważamy nawet przeprowadzkę, aby zaoszczędzić choć trochę środków na przyszłe dziecko.