Jak zmieniłam swoje życie i co znalazłam zamiast leniwego męża

Każdego wieczora marzyłam o powrocie do domu, o stworzeniu przytulnej atmosfery, włączeniu delikatnego światła lampy, owinięciu się kocem jak kot i zanurzeniu w świat książek, ciesząc się przy tym aromatycznymi filiżankami kawy. Niestety, te marzenia nigdy nie stawały się rzeczywistością. Zamiast cieszyć się spokojem wieczoru, musiałam przygotowywać jedzenie na następny dzień. Mój mąż, który stracił pracę pół roku temu, wolał spędzać czas leżąc na kanapie, zamiast aktywnie szukać nowej pracy. Moje okna wciąż przepuszczały przeciągi, a jeden z kolegów zaproponował proste rozwiązanie: regulację lub uszczelnienie ich. Jednak mąż nie miał ani klucza, ani uszczelki, a wydawało się, że nawet nie miał chęci, by cokolwiek zmienić.

Pewnego dnia zapytałam go, czy szukał pracy, klucza, czy uszczelki. Odpowiedź była rozczarowująca: “Nie miałem czasu.” Po tym ponownie zatopił się w rozmowach telefonicznych z siostrą o swoim zdrowiu i samopoczuciu.

Następnego dnia, kiedy w końcu oderwał się od telefonu, oznajmił: “Jutro wpadnie do nas Natalia…” Miałam ochotę wybuchnąć ze złości, ale wolałam milczeć.

Następnego dnia wieczorem zepsuł się winda, i musiałam wspiąć się na dwunaste piętro z pomocą sąsiada, który uprzejmie pomógł mi nieść torbę. Podczas wchodzenia po schodach przypadkowo zaczęłam opowiadać mu o problemach z oknami. Ostatecznie, kiedy wróciłam do domu, miałam w ręku klucz regulacyjny, który sąsiad mi pożyczył.

Mój mąż zdziwiony zapytał: “Skąd masz ten klucz?” Odpowiedziałam: “Zawsze mam zapasowy klucz, nawet na wypadek, gdy trzeba wyregulować okna. Wystarczy poświęcić pięć minut swojego dnia, by to zrobić.”

Po tygodniu zwróciłam klucz sąsiadowi, a okna zostały wyregulowane. Zaproponował mi kawę, i brakowało mi tylko lampy i koca, by czuć się kompletnie komfortowo. Zgodziłam się, a gdy piliśmy razem kawę, zapytałam go o jego zawód. Ku mojemu zdziwieniu, okazał się psychiatrą. Spojrzał na mnie uważnie i zaproponował zwyczajną rozmowę bez oficjalnych wizyt.

Postanowiłam od razu podzielić się z nim wszystkimi swoimi problemami i troskami. Przestałam mówić dopiero po pół godzinie. Sąsiad uważnie mnie słuchał, nie przerywając, i patrząc głęboko w okno. Kiedy zapytałam, co powinnam zrobić, odpowiedział jednym słowem: “Zmieniać się.”

Poprosiłam go o wyjaśnienie, a on podzielił się ze mną mądrymi słowami, które długo rozważałam: “Dorosłego człowieka niemal niemożliwe jest zmienić, chyba że zostanie poddany zewnętrznemu naciskowi lub przymusowi. Twój mąż lubi sw

ój obecny tryb życia i nie chce się zmieniać. Tobie jednak nie podoba się obecna sytuacja, więc to ty powinnaś zacząć zmiany. Jakie to będą kroki, zależy od ciebie. Ale jeśli nie satysfakcjonuje cię obecna sytuacja, to zmiany są niezbędne, i nie warto odkładać ich na później.”

Serdecznie podziękowałam sąsiadowi, z którym wcześniej niewiele rozmawiałam, a tydzień później złożyłam wniosek o rozwód. Teraz mam przytulne okna, lampę i koc na wieczory pełne spokoju. Leniwy mąż i jego natrętna siostra już nie ingerują w moje życie. Czasami spotykam się z sąsiadem na kawę. To zmiana, której nie chcę zmieniać, z wyjątkiem tego, że nadal rozwijamy naszą rozmowę.