— Jestem zmęczony pracą. Teraz ty będziesz utrzymywać naszą rodzinę! — powiedział mąż

— Sylwia, nie spieszyłabyś się z decyzją? Może warto jeszcze pomyśleć?

— Nie, Marta. Najważniejsza jest miłość. Zarobimy pieniądze, jakie my mamy lata? Po prostu teraz on nie może znaleźć dobrej pracy.

— Może poczekać ze ślubem? Po co się tak spieszyć?

— Mam trochę oszczędności, na początek nam wystarczy!

Sylwia poznała swojego ukochanego na portalu randkowym. To właśnie Marta ją tam zarejestrowała. Przyjaciółka jest długo zamężna, a Sylwii jakoś nie wiodło się. Ma prawie 30 lat, ale ani męża, ani dzieci.

Wiktor od razu jej się spodobał. Co więcej, szczerze napisał, że szuka rodziny, więc zwykłe romanse go nie interesują. Rozmawiali bardzo swobodnie, więc umówili się na spotkanie.

Sylwia trochę się zagubiła. Taka zima na dworze, a on ją zaprasza na spacer do parku. Dlaczego nie do restauracji? Ale nie chciała wyciągać pochopnych wniosków — ubrała się cieplej i poszła na randkę.

Już po 15 minutach Sylwia zaproponowała wejście do kawiarni, bo zamieniła się w sopel. Reakcja Wiktora była dość dziwna.

— Wiesz, ile tu kosztuje kawa? Nawet nie chcę niczego kupować od tych spekulantów! — oburzył się Wiktor.

— To może herbata…

— Aha, płacić 100 rubli za herbatę w torebce? Nie jestem milionerem!

— Ale ja bardzo zmarzłam…

— Dobrze, księżniczko, chodźmy — tylko dla ciebie.

Gdy Wiktor zauważył, że Sylwia zamówiła jeszcze croissant, jego oczy się powiększyły. Wyraźnie nie przewidywał takich wydatków, więc powiedział, że każdy płaci za swoje zamówienie. Sylwia o mało się nie zakrztusiła herbatą, gdy zalotnik zaczął liczyć, ile z niej za herbatę i croissant.

Wtedy kobieta pomyślała, że Wiktor tak oszczędnie wydaje pieniądze, ponieważ nie ma pracy. Jednak Marta od razu zaczęła dowodzić, że nie warto wiązać się z mężczyzną, który boi się wydać 200 rubli na swoją kobietę.

— Czy dałaś mu kosza? — zapytała Marta.

— Nie, umówiliśmy się na jutro znów spotkać, — powiedziała Sylwia.

— Znowu w parku?

— Jeszcze nie zdecydowaliśmy.

Tym razem poszli do muzeum. Wiktor czekał na Sylwię o 9 rano przy kasie, bo właśnie wtedy bilety są sprzedawane ze zniżką. Zauważywszy zmieszane spojrzenie kobiety, Wiktor zaczął się tłumaczyć. Mówił, że jak tylko uporządkuje sprawę z pracą, od razu będą restauracje i drogie prezenty.

Na trzecie spotkanie poszli do kina. Po filmie Wiktor zaczął zapraszać Sylwię do siebie.

— Mama z babcią na działce. Kiedy jeszcze taka okazja się trafi? — z uśmiechem powiedział.

— To znaczy, że nie mieszkasz sam? — zdziwiła się Sylwia.

— A dlaczego się dziwisz? Mam swoją własną pokój!

Jak można w wieku 30 lat mieszkać z mamą i babcią? Sylw

ia nie mogła tego pojąć. A zalotnik nie śpieszył się ze znalezieniem pracy — wszystko mu nie pasowało. Jednak obok niego Sylwia czuła się szczęśliwa i nawet nie myślała o rozstaniu.

Nadchodząc jego urodziny, Wiktor zapytał:

— Jaki chciałabyś prezent?

— Nawet nie wiem… W zasadzie mam wszystko, — niepewnie odpowiedziała Sylwia.

— O! Mam jeden pomysł!

Tego dnia Wiktor kupił Sylwii pierścionek na wyprzedaży w jubilerskim sklepie ze zniżką 95% i oświadczył się. Kobieta przyjęła oświadczyny. Zdecydowała, że skoro jest propozycja małżeństwa, należy się zgodzić, bo można całe życie zostać starą panną.

— Tylko jak będziemy świętować? Na wesele potrzeba dużo pieniędzy. Może po prostu usiądziemy w restauracji z najbliższymi? — zapytała ukochanego Sylwia.

— Nie, na weselu oszczędzać nie można. To przecież jakie wydarzenie!

Marta od razu zaczęła odradzać jej ślub. Sylwia broniła się i mówiła, że kocha Wiktora, więc nie zamierza się wycofywać. Postanowiła zainwestować w wesele swoje oszczędności, a potem coś wymyślą.

Wesele było po prostu wspaniałe. Oczywiście, bez kredytu się nie obeszło, bo oszczędności Sylwii nie wystarczyły. Młodzi nawet kupili wycieczkę do Włoch, aby spędzić miesiąc miodowy. Wiktor żył na szeroką nogę i bezmyślnie wydawał wszystkie pieniądze, które dostali na wesele.

— Wiktorze, czas oszczędzać. Po co kupiłeś tyle magnesów? — odważyła się zacząć rozmowę Sylwia.

— Jak to po co? A sąsiadom, przyjaciołom, mamie koleżance… Wrócimy, jeszcze zarobisz pieniądze!

— Ja zarobię?

— No tak, przecież jesteś w tym profesjonalistką! Zobacz, wszystkie koszty wzięłaś na siebie, więc umiesz zarabiać. Nie musi mężczyzna być żywicielem w rodzinie — my z tobą mamy nietypowy przypadek.

— To jakiś żart? — wydusiła z siebie Sylwia.

— Nie, Sylwio, mówię całkiem poważnie. Dopóki ty będziesz pracować, ja zajmę się sprawami domowymi. Nie będziesz musiała sprzątać ani gotować. A wychowanie dzieci też wezmę na siebie, żebyś nie musiała robić przerwy w karierze.

Już po godzinie Sylwia skontaktowała się z agentem turystycznym i poprosiła o wymianę biletów. Na stole zostawiła 100 dolarów dla już byłego męża i napisała kartkę: „Kup sobie na koniec trochę magnesów!”.

Nie trwało to długo, ale dobrze, że Sylwia zdążyła się opamiętać. Dalej byłoby tylko gorzej.