Kajetan chciał nauczyć dziewczynę lekcji i oświadczył się jej znajomej. Ale ukarał samego siebie

– Zosia, zostaniesz moją żoną! – niespodziewanie rzucił Kajetan.

Takie oświadczenie kompletnie zbiło z tropu dziewczynę, która zamierzała z nim zerwać.

Właśnie miała mu o tym powiedzieć, kiedy on wyprzedził ją. Znowu wszystko poszło nie zgodnie z planem!

– Przepraszam, ale nie.

– Jak to? Żartujesz sobie teraz?

– Nie, mówię poważnie. Kajetan, nie chcę wyjść za mąż.

Chłopak złapał się za głowę i powiedział:

– Zosia, nie rozumiem. Dlaczego? Co jest nie tak?

– Wszystko jest w porządku. To nie ty. Po prostu nie chcę wyjść za mąż, w ogóle.

Kajetan nie wierzył własnym uszom i był przekonany, że wszystkie dziewczyny marzą o ślubie. Śpią i widzą się w białej sukni i z pierścionkiem na palcu. Czy Zosia nie jest taka? Co jest z nią nie tak, w końcu?

– Powiedz szczerze, czy zarabiam za mało?

– Zarabiasz dobrze.

– Czy nie jestem gospodarny?

– Jesteś gospodarny.

– Czy wyglądam na strasznego?

– Wszystko z tobą w porządku, czemu zadajesz te pytania?

– Więc co ze mną jest nie tak? – Kajetan podniósł głos.

Czując się urażony, nie wiedział, co zrobić. Miał wyraźne wrażenie, że ktoś splunął mu w duszę.

– Po prostu nie chcę wyjść za mąż i już.

Kajetan zrozumiał, że nic mu nie pozostaje, jak zerwać te relacje tutaj i teraz. Bo nie mógł już dłużej czekać. Zosia jasno powiedziała, żeby nie liczył nawet na jej zgody za rok. Interesowała ją kariera i nic więcej.

Ale nie chciał tak po prostu ustąpić i postanowił jej zaszkodzić za zranione ego.

– W takim razie ożenię się z Ewą!

W tym momencie Zosia odwróciła się i spojrzała na niego z uśmiechem.

– Liczy się próba.

– Mówię poważnie.

Po Kajetanie było widać, że nie żartuje. Jednak Zosia tylko roześmiała się. Śmiała się do łez. Początkowo Kajetan myślał, że żałuje i chce cofnąć swoje słowa. A potem zobaczył, że to łzy śmiechu.

– No to ożeń się. Będę obserwować.

– Czyli wszystko ci jedno?

– Tak, to i tak twój wybór.

– Więc do widzenia!

Kajetan głośno trzasnął drzwiami i odszedł.

Nadal nie mógł uwierzyć w to, co się dzieje. Jak to możliwe? Przecież długo przygotowywał się do tego, by zrobić Zosi oświadczenie. Spotykali się już półtora roku.

Uważał, że to dość przyzwoity czas, aby przejść na poważniejszy etap ich związku. Ale stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewał.

Zosia okazała się dość nietypową osobą. Nie chciała wyjść za mąż. Kto by pomyślał!

Zazwyczaj dziewczyny rozstają się z chłopakami, gdy ci nie oświadczają się, ale tutaj było zupełnie odw

rotnie. I dlaczego życie jest takie skomplikowane? Kajetan nadal tego nie rozumiał.

A jeszcze ze złości powiedział, że ożeni się z Ewą. Teraz będzie musiał to zrobić. Był z tych osób, które zawsze dotrzymują słowa. Nawet w tej sytuacji nie można powiedzieć, że po prostu się zapędził.

Ostatecznie zaczął działać zgodnie z obietnicą. Zaczął zabiegać o Ewę, a ona okazała się być otwarta. Poza tym Kajetan wiedział, że od dawna mu się podobała.

– Naprawdę chcesz wyjść za mnie za mąż?

– Pytasz jeszcze! Oczywiście! – odpowiedziała Ewa z uśmiechem na twarzy.

– Ale przecież spotykamy się dopiero od niedawna!

Teraz to Kajetan zaczął mocno wątpić w swoje działania, ale słowo się rzekło.

– Kajetanku, znam cię już ponad 10 lat. Jeszcze zanim poznałeś tę Zosię. Więc daj spokój i szybciej bierzmy ślub.

Kajetan zrobił tak, że całą tę scenę widziała Zosia własnymi oczami. Jako że mieszkali w tym samym podwórku, wszystko było dopracowane w najmniejszych szczegółach.

Pewnego razu spotkali się na ulicy, a Zosia wezwała go.

– Szczerze mówiąc, myślałam, że powiedziałeś to ze złości. A ty naprawdę zdecydowałeś się na nią ożenić?

– Przecież wiesz, że zawsze dotrzymuję słowa.

– Ale jak to…

– Przepraszam, muszę iść. Ewa czeka.

Kajetan pokazał Zosi tort, który miał w rękach, i skierował się do swojego mieszkania.

Połowa zadania została wykonana.

Miesiąc później

– Mam dość mieszkania tutaj! Kiedy dostanę drugą część? – zaczęła krzyczeć Ewa, gdy Kajetan po raz kolejny karmił ją “śniadaniami”.

W rzeczywistości nie była zainteresowana byciem jego żoną, a całe to przedstawienie było tylko po to, aby zirytować Zosię. Albo jak mówił Kajetan, aby dać jej do myślenia.

Ale Ewa bardzo potrzebowała pieniędzy i zgodziła się na jego awanturę. Tak to można powiedzieć, odegrać rolę szczęśliwej panny młodej, trochę za darmo pożyć i jeszcze zarobić.

– Wypłata się opóźnia. Poczekaj jeszcze trochę!

– Masz dobę – powiedziała mu Ewa, kontynuując jedzenie kanapki z czerwonym kawiorem.

Dlaczego wybrał tę wyrachowaną? Wszystko proste! Ponieważ Ewa była tą dziewczyną, której Zosia nie znosiła. Tak to można powiedzieć, lepszej kandydatki nie wymyślisz.

Ale zniesienie jej charakteru – to kosztowało wiele. Jednak trzeba było dla sprawy.

Następnego dnia Kajetanowi znów opóźnili wypłatę. Już chciał wszystko wyjaśnić Ewie, gdy zobaczył ją pod swoim blokiem.

– Gdzie druga część pieniędzy? Przyniosłeś? – zażądała ona.

– Nie, znów się opóźnia.

– Tak, mam już dość czekania! Albo znajdujesz potrzebną sumę teraz, albo opowiem Zosi wszystko. O tym jak postanowiłeś mnie przekupić, żeby ją nauczyć i sprawić,

żeby żałowała. Wszystko opowiem, każdy szczegół.

Wtedy drzwi domofonu się otworzyły, a stamtąd wyszła Zosia. Przy czym z dużą walizką.

Kajetan zrozumiał, że usłyszała ich rozmowę. Przynajmniej z jej spojrzenia to było jasne.

– Tak, Kajetan, ciekawe się robi. A ja już chciałam powiedzieć, jak szkoda, że nie będę mogła być na waszym ślubie. A tu się okazuje, że wszystko było zaplanowane.

Zdziwienie Zosia nie była na niego zła, wręcz przeciwnie, mówiła nawet z uśmiechem na twarzy.

– Wyjeżdżasz? – zapytał Kajetan zaniepokojony.

– Tak, zaproponowano mi staż w innym mieście i nie odmówiłam.

– Kiedy?

– W dniu, w którym mi się oświadczyłeś. To była jedna z głównych przyczyn, dla których odmówiłam ci.

Kajetan zupełnie niczego nie rozumiał.

– Ale przecież mógłbym pojechać z tobą.

– Nie mógłbyś. Masz tu karierę i nie zostawiłbyś jej. A ja muszę się rozwijać. Przepraszam, ale czasem trzeba poświęcić coś.

– Czyli nigdy mnie nie kochałaś!

Zosia wzruszyła ramionami i odpowiedziała:

– Żegnaj.

Wsiadła do taksówki i odjechała.

Kajetan złapał się za głowę i zrozumiał, że całkowicie niepotrzebnie rozegrał ten spektakl. Bo tak naprawdę chciał odzyskać dziewczynę, która od początku zamierzała się z nim rozstać i wybrała karierę.

– Resztę dam ci w przyszłym tygodniu – powiedział Ewie i skierował się do wejścia do bloku.

Tego dnia Kajetan zrozumiał, że nie tylko skąpy płaci dwa razy, ale i głupiec.