Kiedy zmarł mój mąż, poświęciłam się całkowicie córce i jej rodzinie. Często do nich jeździłam, kupowałam produkty, pomagałam im we wszystkim. A potem wyszłam ponownie za mąż, mój mąż mieszka ze mną w moim mieszkaniu. Córce to bardzo nie odpowiada, teraz nawet nie pokazuje mi zdjęć wnuka, mówi, że sama jestem sobie winna

5 lat temu zmarł mój mąż. Nie mam jeszcze nawet 50 lat.

Moja córka wyszła za mąż w innym mieście, rok temu urodziła wnuka. Zawsze miałyśmy z córką wspaniałe relacje, byłyśmy jak przyjaciółki.

Na początku, w lecie, kiedy miałam urlop, ciągle jeździłam do swojej córki i zięcia, przynosiłam im różne upominki, starałam się pomóc, jak tylko mogłam.

W tym samym czasie ja i mój drugi mąż zaczęliśmy mieszkać razem u mnie, tak się złożyło, że znalazłam dobrą osobę, z którą postanowiłam spędzić resztę życia. A moja córka jest przeciwna niemu.

I stopniowo zaczęła się na mnie złościć, zarzucać mi, że nie pomagam w wychowywaniu wnuka.

Sama byłam matką i rozumiem, że jej bardzo ciężko być 24 godziny na dobę z dzieckiem, zięć pracuje od wczesnego rana do późnego wieczora.

I z każdym dniem jest coraz gorzej, teraz nawet zabroniła mi przyjeżdżać do nich. Nie przesyła mi zdjęć ani filmów z wnukiem. Mam teraz jakby zamknięty krąg.

Chce, żebym żyła sama i całkowicie poświęcała się jej rodzinie i dziecku. Wydaje się, jakbym nie miała prawa do własnego szczęścia.

Bardzo mi ciężko na sercu. Na razie nie mogę znaleźć wyjścia, nie rozumiem, dlaczego córka tak reaguje, przecież też chcę być szczęśliwa, a nie siedzieć sama w czterech ścianach. Jestem jeszcze młodą kobietą i mam prawo do własnego kobiecego szczęścia. Może ktoś miał podobną sytuację. Poradźcie, co mam robić? Nie rozumiem, dlaczego moje dziecko tak się do mnie odnosi.