Mama męża to dama z charakterem, trudno jej dogodzić

Przez cały tydzień teściowa nie chce z nami rozmawiać, a winą za to jest nieodpowiedni prezent podarowany na urodziny. Chciała zestaw kuchenny, a my wręczyliśmy jakąś wycieczkę.

Teściowa ma na imię Helena. Jest dojrzałą kobietą, przekroczyła już siedemdziesiątkę, ma charakter i lubi dostawać prezenty, ale nie byle jakie, tylko imponujące. A finansowa sytuacja obdarowujących jej nie obchodzi. Potrzebuje tylko i wyłącznie luksusu.

Jestem w małżeństwie dopiero rok. W zeszłym roku nie mogłam być na jej urodzinach, leżałam w szpitalu. Nie miałam głowy do prezentów, marzyłam tylko o przeżyciu. Mąż jakoś sobie poradził. Bo przecież nie żyjemy na wysokim poziomie. Zarówno on, jak i ja, mamy kłopoty z pracą, zawsze jakieś niespodzianki. Teraz pracuję dorywczo. Więc nasza sytuacja finansowa jest ciężka. A jeszcze mieszkamy na wynajmie, za który trzeba płacić. Nie mamy możliwości oszczędzania i zamieszkania u rodziców. Moi są w Syberii, a moją mamę mój małżonek nawet długo nie może znieść.

Helena nadal pracuje. Zbiera się odpowiedni zespół. Wielu podobnych plotkarzy, których nie nakarmisz jedzeniem, ale pozwolisz podzielić się nowinkami. Ich ulubionym zajęciem jest chwalenie się nowościami.

Teściowej nie ma jak żyć, jeśli ktoś jej nie pochwali, jeśli nie może się przed kimś popisywać. Więc zawsze musi się czymś chwalić. Zawsze jej zachcianki zaspokajał mąż. Dobrze zarabiał. Ale go już z nami nie ma, więc obowiązek zaspokajania jej kaprysów przejął syn. A jego finanse są kiepskie. Ale kogo to powinno obchodzić.

Pod choinkę chciała sobie pionowy odkurzacz, tłumacząc, że w jej wieku ciężko się schylać i ciągnąć za sobą dodatkową wagę. Taki jest u Doroty Walerii i jest bardzo zadowolona. Kiedy zobaczyliśmy cenę – byliśmy zszokowani. Ale nowy odkurzacz jest potrzebny – będzie. Wybraliśmy robot odkurzający, znacznie tańszy i o wiele wygodniejszy w jej wieku.

Ale prezent nie został doceniony na tyle, na ile powinien. Oczywiście nie ta cena, jaką można się chwalić. Chociaż teraz widać, że jest z niego zadowolona, chociaż nie pokazuje tego.

W Dzień Kobiet jej ducha opadły. Więc trafiliśmy z prezentem. Ale teraz zbliżają się jej urodziny. W przeddzień koleżanka chwaliła się remontem. Pokazywała zdjęcia. Teściową bardzo zainteresował zestaw kuchenny. Teraz chce sobie taki, albo i lepszy. Wyprowadzała nas, pokazywała, czego chce, i zaglądała nam w oczy, próbując zrozumieć, czy ją zrozumieliśmy. Zrozumieliśmy, tylko tych pieniędzy nie zarobimy nigdy w życiu. Przecież do zestawu potrzebne są także urządzenia.

Musiałam wybrać coś skromniejszego. Od dawna narzekała na kolana, więc kupiliśmy jej wycieczkę do sanatorium. Niech jedzie, niech się leczy. Musieliśmy wziąć kredyt, wydusić z oszczędności wszystko. Ale to i tak mniejsza suma niż za zestaw.

A mama męża obraziła się na nas. Powiedziała, że sobie z niej żartujemy. Jej dzieci koleżanki dostają takie prezenty, a jej co? Wycieczka? Jakiejś niewypałki.

Tak, dobra niewypałka. Jedzie na dziesięć dni odpocząć w pięknym sanatorium. Chociaż pewnie będziemy musieli jakoś się wyprzeć i kupić jeszcze jedną wycieczkę, żebyśmy mogli się również podleczyć. Bo z taką krewną nie starczy zdrowia.