Mój mąż znalazł sobie inną kobietę jeszcze przed naszym rozwodem, poznał ją, gdy byliśmy jeszcze małżeństwem. Pewnego dnia wzięłam swoją kartę, a na niej w ogóle nie było pieniędzy, mąż powiedział, że je zgubił. Ale wszystko było o wiele poważniejsze

Całe swoje życie marzyłam o posiadaniu dużej, przyjaznej i silnej rodziny. Wyjść za mąż raz na całe życie i wychowywać z mężem piękne dzieci. Żyć w harmonii i zrozumieniu, aby szczęście było obecne każdego dnia w naszym domu. Ogólnie nic niezwykłego, myślę, że każda dziewczyna marzy o tym, każda chce rodzinnego szczęścia i ciepła.

Poznałam pierwszego męża, gdy studiowałam na czwartym roku uniwersytetu. Był tym chłopakiem, z którym chcesz spędzać wieczory i witać świt każdego dnia.

Niespodziewanie zaproponował mi wspólne życie. Pomimo że moim rodzicom się to nie podobało, jakoś wtedy się zgodziłam. Zaczęło się życie codzienne. Czasami wydawało mi się, że nie pasujemy do siebie i pospieszyliśmy z decyzją, ale smutnych momentów było znacznie mniej niż przyjemnych. Ale byłam wtedy młoda i szczęśliwa, nawet pomimo trudności finansowych.

Z pracą miał zawsze problemy. Po 2 latach oświadczył się, mówiąc, że będzie dla niego prawdziwym szczęściem, gdy zostanę jego żoną. No nie powiem, że to była dla mnie całkowita niespodzianka, ale stało się – mój Adam, chce zostać moim mężem. Mojego szczęścia nie było końca. Potem zaczęły się rozmowy o dziecku. Bardzo chciałam i poparłam pragnienie męża, by zostać rodzicami i mieć prawdziwą rodzinę.

Długo nie mieliśmy dzieci. A potem mój mąż stracił pracę, byłam bardzo smutna i całkowicie rozczarowana we wszystkim.

I oto niespodzianka, jestem w ciąży. Adam od razu obiecał mi, że znajdzie pracę. I zaczął robić jakieś kroki. Tymczasem kontynuował dorywcze prace. Był mechanikiem samochodowym, takie ręce są wszędzie potrzebne, ale niestety zarabiał niewiele.

Tak bardzo czekałam na dziecko, że wszystko dookoła wydawało mi się mało ważne. Pewnego dnia zauważyłam, że Adam wraca z pracy jeszcze później niż wcześniej, czego nigdy wcześniej nie było. Zawsze na niego czekałam. Uczucie braku pieniędzy było dla mnie coraz bardziej niepokojące.

Po narodzeniu dziecka jego stosunek do mnie całkowicie się zmienił. Mój mąż jakby się zamienił. Gdzie podział się mój Adam, który zawsze mi pomagał? Który wcześniej wracał z pracy do domu, aby jak najszybciej się ze mną spotkać.

Teraz wszystko było dokładnie na odwrót. Niestety. Zaczynał znikać na całe doby. Sama z małym dzieckiem siedziałam w domu, czekając na jego powrót.

Ostatnią kroplą była sytuacja, gdy wydał wszystkie moje pieniądze z karty bankowej, mówiąc, że ją zgubił lub stracił, a sam zadzwonił po półtorej doby w nocy, prosząc, by go zabrać do domu.

A następnego ranka zebrałam wszystkie rzeczy i pojechałam do swojej mamy. Potrzebowałam nie jeden rok, by zrozumieć, że to nie on był moim wsparciem, a ja wiecznie rozwiązywałam jego problemy!

Nawet po tym, jak ja i Adam po prostu się rozwiedliśmy, nie raz zwracał się do mnie po pomoc. Nigdy mu nie odmawiałam, oczywiście, bo przecież to ojciec mojego dziecka. Naprawdę kochałam tę osobę, jest ojcem mojego dziecka, i zawsze uważałam, że za mąż wychodzi się raz. Niestety, nie udało mi się wybrać męża, który miałby takie samo pragnienie bycia szczęśliwym w małżeństwie ze swoją żoną i dziećmi. Bardzo się pomyliłam, niestety. I zrozumiałam to po kilku latach.

Mąż znalazł sobie inną kobietę jeszcze przed rozwodem, poznał ją, gdy byliśmy jeszcze małżeństwem. Teraz są już małżeństwem, mają teraz swoją rodzinę.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego tak się ze mną obchodził? Przecież żyliśmy dobrze, we wszystkim mu pomagałam, nawet gdy zarabiał mało, zawsze byłam prawdziwym wsparciem dla niego, wspierałam go we wszystkim. A otrzymałam w zamian tylko zdradę.