Mój zięć mieszka u mnie od czterech lat, własnego mieszkania nie ma w perspektywie, a do pomocy w domu się nie kwapi, twierdząc, że nie ma takiego obowiązku

Moja historia zaczęła się od rozwodu z mężem, który nastąpił, kiedy moja córka poszła do pierwszej klasy. Od tego momentu aż do dziś wychowywałam ją samotnie, ponieważ jej ojciec często przebywał daleko z powodu pracy i ostatecznie zniknął z naszego życia. Jednak jednym z pozytywnych aspektów po rozwodzie było trzy pokojowe mieszkanie, które mi pozostało. Były mąż zrzekł się swojej części na rzecz naszej córki, co było dobrą wiadomością.

Po rozwodzie mieszkanie było w dobrym stanie, chociaż z czasem zaczęło wymagać remontu, jak każde mieszkalne pomieszczenie. Były mąż nie był zbyt zręczny w pracach ręcznych, więc często musiałam wzywać fachowców do różnych prac remontowych.

Czas mijał, a moja córka dorosła. Kiedy nagle ogłosiła, że jest w ciąży i zamierza wyjść za mąż, byłam szczęśliwa. Jednak przyszły mąż mojej córki nie posiadał własnego mieszkania, więc zaproponowałam, aby zamieszkali u nas w naszym mieszkaniu.

Mój zięć zrobił dobre pierwsze wrażenie. Dokładnie obejrzał wszystkie pokoje w mieszkaniu i wyraził gotowość do przeprowadzenia remontu i urządzenia mieszkania. Ta inicjatywa mile mnie zaskoczyła i zaczęłam mieć nadzieję, że w naszym domu pojawi się mężczyzna zdolny do rozwiązywania problemów domowych.

Niestety, moje nadzieje okazały się płonne. Po ślubie młoda para przeprowadziła się do nas i zajęła największy pokój. Na początku byli bardzo zajęci sobą, więc myślałam, że po prostu muszą się zaaklimatyzować. Jednak z biegiem czasu zdałam sobie sprawę, że zięć nie spieszy się z realizacją swoich obietnic.

Kiedy sama musiałam rozwiązywać problemy w mieszkaniu, takie jak przeciekający kran, poprosiłam zięcia, aby przejął męskie obowiązki. Jego odpowiedź była rozczarowująca – twierdził, że nie ma odpowiednich narzędzi ani czasu. Pokazałam mu zestaw narzędzi, który pozostał po byłym mężu, ale zięć znów znalazł wymówkę, brak czasu.

Moja córka była już w siódmym miesiącu ciąży, a dla przyszłej dziewczynki musieliśmy stworzyć komfortowe warunki. Okno w ich pokoju przeciekało tak mocno, że trzeba było zająć się jego naprawą. Również grzejniki wymagały uwagi. Proponując finansową pomoc na zakup materiałów do remontu, myślałam, że to przekona zięcia. Jednakże odrzucił tę propozycję, twierdząc, że nie ma obowiązku remontować “cudze mieszkanie”.

Aby zapewnić komfort przyszłej wnuczce, musiałam zwrócić się do profesjonalistów. Zięć obserwował pracę remontową, ale nawet nie wyraził wdzięczności za moje wsparcie finansowe. Moja córka urodziła mi wnuczkę, która przyniosła do naszego domu radość i ciepło. Jednak nie można tego

powiedzieć o moim zięciu. Nasza komunikacja z nim ogranicza się do minimum, czasami nawet nie wymieniamy pozdrowień. Moja córka prosiła mnie, abym nie doprowadzała do kłótni z jej mężem, i starałam się przestrzegać jej prośby.

Z jednej strony rozumiałam córkę i nie chciałam sprawiać jej dodatkowych problemów w życiu rodzinnym. Z drugiej strony, nie mogłam zrozumieć, dlaczego zięć jest taki bezużyteczny, skoro nawet nie jest gotów zająć się remontem w domu, w którym mieszka. Jeśli kiedykolwiek będą mieli własne mieszkanie, wątpię, że zmieni swoją skłonność do bezczynności. Nasza relacja z nim przypomina tę z złymi sąsiadami, czasami nawet nie mówimy sobie dzień dobry. Takie są realia tej historii i nie wiem, co przyniesie przyszłość.