Moje życie zaczęło się na nowo po sześćdziesiątce

Ostatnio spotkałam swoją przyjaciółkę, z którą pracowałam w jednym dziale jako ekonomistki. Razem przeszłyśmy na emeryturę. Po pracy moje życie stało się jakby niewymiarowe, dni ciągnęły się bez końca. Zajmowałam się wizytami w przychodniach i u lekarzy, a moim głównym zadaniem było wiązanie końca z końcem między jedną emeryturą a drugą, ponieważ medycyna jest teraz kosztownym przyjemnością. Wyglądałam chyba inaczej, bo kiedy przyjaciółka mnie zobaczyła, wykrzyknęła:

– O, a kto to taka babcia na nartach po asfalcie jedzie?

Zawsze mogłyśmy pozwolić sobie na takie żarty z przymrużeniem oka. Ale miała rację – rzeczywiście przyzwyczaiłam się do szurania po asfalcie nie podnosząc nóg, więc porównanie do narciarki było jak najbardziej na miejscu.

Moja rozmówczyni, Joanna, wyglądała zupełnie inaczej niż wtedy, gdy siedziała przy komputerze i pukała w klawiaturę, tworząc nieskończone obliczenia i raporty. Wyglądała świeżo, jej oczy błyszczały, a sprężysty krok zdradzał niezły kondycyjny potencjał. Zdecydowałam się również zażartować:

– A ty, widzę, na emeryturze się odmłodziłaś! Znalazłaś sobie młodsze towarzystwo?

Przyjaciółka roześmiała się:

– Nie, po prostu rzuciłam to wszystko z aptekami i lekarzami, i nie ma z nich żadnego pożytku, tylko wyciągają pieniądze, i postanowiłam w końcu zobaczyć świat. Daleko jeszcze nie dotarłam, ciężko złapać ‘gorący’ bilet, ale Egipt, Turcję i Europę już znam!

Byłam zdziwiona:

– A skąd masz na to pieniądze? Z naszymi emeryturami ciężko!

Joanna skinęła głową:

– Oczywiście, że ciężko, ale po co masz działkę? Na mojej wyrastają takie plony, że tylko zdążaj sprzedawać! W pracy nigdy nie było czasu na obróbkę i zbiór, a teraz – nie ma problemu, wystarczy tylko chcieć. I poza tym, za działką jest las, wiesz ile kosztują grzyby w sezonie? U nas jest ich mnóstwo. Połowa grzybiarzy nie umie zbierać, więc przejdę się po swoich polankach, posiedzę na wyjściu z lasu, i znów mam grosik! Grosik do grosika – i masz na wycieczkę! Zimą co będziesz w mieście robić? Jeździć, cieszyć się!

Patrzyłam na zapalony sposób, w jaki opowiadała mi to wszystko, i zaczęłam rozumieć, że też chcę tak jak ona, nie jeździć na nartach po asfalcie, ale gdzieś się spieszyć, dążyć do czegoś…

Joanna zauważyła iskrę w moich oczach:

– Oto jest! Widzę, że też się zapaliłaś, proponuję razem wyjechać, we dwie za granicą zawsze wygodniej, szczególnie w podróży!

W skrócie, Joanna przejęła nade mną “patronat”, i ja też włączyłam się w cykl daczno-wypoczynkowy. Miała rację, jeśli się postarać, nawet na małym kawałku zi

emi można wyhodować bardzo porządne plony czegokolwiek. Oprócz handlu warzywami i owocami, zaczęłam chodzić również na jogę, również za sprawą lekkiej ręki Joanny. Za kilka tygodni planujemy trzydniową wycieczkę do Stambułu, to będzie mój debiut, mam nadzieję, że będzie to tylko początek dalszych podróży.

Dzięki Joannie, ja także zaczęłam zapominać numery telefonów przychodni i grafiki przyjęć lekarzy, teraz praktycznie nie ma w tym potrzeby. Więc życie na emeryturze dopiero się zaczyna!