Nie powinnaś była jechać, skoro tak bardzo nie jesteś pewna swojego faceta

Im bliżej domu była Aleksandra, tym mocniej biło jej serce. Była pewna, że jej mąż ma swoje sekrety. Te uczucia nieustannie ją niepokoiły.

Od momentu, kiedy zdecydowali, że potrzebują osobnego wypoczynku.

– Nie zostanę w mieście! Już obiecałam Kasi, że pojedziemy razem na wypoczynek!

– Bardzo szkoda, w takim razie będziemy musieli odpoczywać osobno – powiedział Darek.

„No, proszę, niech będzie”

– Zresztą, mamy jeszcze wieczór spotkania absolwentów.

„Tylko nie to!” – natychmiast przemknęło przez myśl Aleksandry.

Doskonale wiedziała, kto tam będzie.

Lucyna – jego była. Prawdziwa jadowita wąż. Aleksandra do szaleństwa zazdrościła jej swojego męża. Przecież kiedyś bardzo ją kochał. A pierwsza miłość, jak wiadomo, jest niezapomniana.

– Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?

– Skądże znowu?

– Świetnie! Kiedy masz samolot?

– Pojutrze.

Początkowo Aleksandra była zdenerwowana, ponieważ nie chciała zostawiać tu męża samego. A teraz jeszcze ten wieczór spotkania absolwentów, niech go diabli wezmą. Nawet przyszły jej do głowy myśli, by oddać bilet i zostać w domu.

– Aleksandro, jesteś głupia? Pożegnasz się z morzem z powodu jakichś głupich myśli? – zaczęła się denerwować jej przyjaciółka Kasia.

– Naprawdę się boję, że ona mu znowu namiesza i wszystko zacznie się od nowa… Jak tylko sobie to wyobrażam, robi mi się niedobrze…

Kasia nie rozumiała Aleksandry i jej obaw. Przecież jeśli facet chce zdradzić, to na pewno nie będzie czekał na wyjazd żony. Znajdzie czas, miejsce i okazję, by się wykręcić.

– Jeśli tak myślisz, tym bardziej nie potrzebujesz takiego drania. Dosyć już nakręcasz się na próżno. Chodź, pomóż mi wybrać strój kąpielowy.

Dzień wyjazdu.

Aleksandra i Kasia były już na lotnisku. Żegnał je mąż przyjaciółki.

– A twój gdzie?

– W pracy, nagle pojawiły się pilne sprawy.

Teraz Aleksandra próbowała usprawiedliwić swojego męża przed wszystkimi, ale sama w swojej głowie nie mogła go usprawiedliwić. W końcu nadchodził ten dzień spotkania absolwentów.

Przez cały wypoczynek Aleksandra była ponura i nie mogła cieszyć się tym, co się działo. Wszystkie jej myśli były tylko o Darku. Gdzie jest? Jak jest? Z kim jest? Nie mogła myśleć o niczym innym.

Kasia już otwarcie mówiła, że ma dość patrzenia na jej kwaśną minę, ale Aleksandra jej nie słuchała i nie chciała słuchać.

– Może wreszcie dojdziesz do siebie? – zapytała Kasia.

– Nie mogę, wszystkie myśli o nim.

– To chodźmy, rozerwiemy się, potańczymy?

– Nie, muszę do niego zadzwonić.

W tym momencie Kasia stanęła nad nią i powiedziała:

– Aleksandro, nie rozumiem. Po co w ogóle ze mną jechałaś? Żeby cały czas denerwować się i mnie, i siebie? Nie powinnaś była jecha

ć, skoro tak bardzo nie jesteś pewna swojego faceta.

Aleksandra zdawała sobie sprawę, że popadła w paranoję i postanowiła zadzwonić do męża.

– Halo.

– Cześć, jak tam?

– Dobrze, a ty?

– Świetnie, odpoczywam. Tęsknisz?

– Cóż, powiedzmy… Sam przecież mówiłaś, że potrzebujemy odpocząć od siebie. I nie raz to powtarzałaś.

– Tak, masz rację, no to idę odpoczywać.

– Do zobaczenia.

Rozmowa okazała się zupełnie o niczym. Jednak jeszcze bardziej wprowadziła Aleksandrę w osłupienie. Ostatecznie zdecydowała się zmienić bilety i wrócić 3 dni wcześniej. Akurat na ten wieczór, kiedy miał odbyć się dzień absolwentów.

Im bliżej domu była Aleksandra, tym mocniej biło jej serce. Była pewna, że jej mąż ma swoje sekrety. Te uczucia nieustannie ją niepokoiły.

Zadzwoniła do drzwi, ale nikt nie otworzył.

– Dziwne, myślałam, że już wrócił. Jest 23:00.

Po pewnym czasie do drzwi zapukał ktoś.

„Może zobaczył światło w oknie?”

Jednak na progu stał ich sąsiad.

– Cześć, sąsiadko! Późno już. Masz może tabletkę na ból głowy? Strasznie boli, a do apteki daleko iść.

– Tak, oczywiście.

Zdezorientowana Aleksandra nawet zapomniała, gdzie ma apteczkę. Na zdrowie nie narzekała, więc leki długo u niej leżały. Musiała zaprosić sąsiada do środka, by razem szukać apteczkę, a potem sprawdzać daty ważności tabletek.

Wtedy usłyszała, jak drzwi się otwierają.

Darek wrócił. W ciemnościach prawie się potknął. Żona nawet nie pomyślała, by usunąć z drogi walizkę.

– Aleksandro, jesteś w domu? – zdziwił się Darek.

Jeszcze bardziej zdziwił się, gdy zobaczył młodego sąsiada na progu.

– O! Nie spodziewałem się cię tu zobaczyć!

Młody człowiek nawet się zmieszał z zaskoczenia.

– Strasznie boli głowa. Szukamy tabletki, a u was połowa apteczki to same przeterminowane leki.

Darek spojrzał na to z góry i stwierdził, że w takim razie nie będzie przeszkadzał. Aleksandra chciała powiedzieć, że to nie to, co on myśli, ale on już zamknął drzwi do sypialni i poszedł.

Gdy sąsiad wyszedł, Aleksandra weszła do męża.

– Naprawdę przyszedł po tabletkę.

– Rozumiem – powiedział Darek, a potem kontynuował:

– Tylko nie rozumiem jednego, jak się tu znalazłaś, skoro miałaś wrócić później?

Wtedy Aleksandra zdała sobie sprawę, że nie ma sensu się wykręcać i postanowiła powiedzieć wszystko jak jest. Darek uważnie jej słuchał. Czasami marszczył brwi, czasami nawet się śmiał.

Ostatecznie był bardzo zdziwiony, do czego doszła jego żona.

– I myślałaś, że teraz będę tu z Lucyną?

– A co jeszcze miałam myśleć?

W tym momencie Darek bardzo głośno się zaśmiał.

– Nie rozumiem, co śmiesznego?

– A to, że Lucyna od trzech lat mieszka w Ameryce i jeszcze ani razu tu nie

przyjechała.

– To znaczy jak? – zdziwiła się Aleksandra.

– Tak właśnie. Możesz uznać, że po prostu tak tu wróciłaś.

Niezłe coś, żona z powodu zazdrości wykończyła nerwy sobie i przyjaciółce. Potem zmieniła bilety, zostawiła tam Kasię samą. I to wszystko po to, by przyłapać męża z Lucyną, której nawet tu nie ma.

Aleksandra złapała się za głowę i nie mogła uwierzyć w to, co się dzieje. Oto do czego prowadzi brak zaufania i nieskończona zazdrość.

Prawie cały wieczór Aleksandra spędziła sama w pokoju. Teraz wstydziła się zarówno przed mężem, jak i przed Kasią. Jednego podejrzewała bez powodu, drugą po prostu zostawiła.

– Złorzyczysz mi? – zapytała, gdy Darek wszedł do pokoju.

On mocno przytulił żonę. Potem owinęli się kocem i siedzieli tak w ciszy przez około pół godziny. Potem Darek zaczął mówić.

– Kiedyś, gdy Lucyna mnie zdradziła, dałem sobie dwa obietnice: nigdy nie zbliżać się do tej osoby i nie zdradzać tego, kogo kocham. Jak widzisz, obie obietnice dotrzymałem.

Aleksandra spojrzała mu prosto w oczy i nie wiedziała, co odpowiedzieć.

– Masz jeszcze pytania?

Potrząsnęła głową.

– W takim razie chodź, przygotowałem ci kanapki. Przecież z drogi nic nie jadłaś – troskliwie powiedział Darek i ponownie przytulił żonę.