Ona jest w ciąży, a ja nie chcę się żenić

Mam 30 lat. Od dwóch lat jestem w związku z pewną kobietą. Na początku wszystko było świetnie. Nie spieszyłem się z małżeństwem, bo obecnie młodzi ludzie wolą swobodne relacje. Wszystko mi odpowiadało i moja dziewczyna też nie narzekała.

O ślubie nawet nie wspominaliśmy. Po prostu cieszyliśmy się wspólnie spędzanym czasem. Wszystko mogło tak dalej trwać. Nie wiem, czy zdecydowałbym się na małżeństwo, ale teraz czuję, że ochłodłem do niej. Zdałem sobie sprawę, że to nie jest kobieta, z którą chciałbym spędzić resztę życia. Nie śpieszyłem się z rozstaniem, myślałem, że to tylko chwilowy kryzys. Nadal mieszkaliśmy razem.

Wygląda na to, że rutyna i monotonność zjadły nasze uczucia. Gdy zrozumiałem, że już nic do niej nie czuję, postanowiłem się rozstać. Odkładałem tę rozmowę, bo brakowało mi odwagi. Nie chciałem zranić kogoś, kto jest dla mnie ważny. Planowałem, że rozstaniemy się pokojowo i zostaniemy przyjaciółmi.

Próbowałem wymyślić jakiś plan. Przez dwa miesiące zwlekałem, aby w końcu zakończyć ten związek. Tego dnia zadzwoniłem do niej i ostrzegłem, że wieczorem czeka nas poważna rozmowa, więc prosiłem, by nie spóźniała się. Wiedziałem, że to moja ostateczna decyzja, bo nie ma sensu żyć z kimś, kogo się nie kocha. Chciałem, by była szczęśliwa.

Gdy się spotkaliśmy, chciałem jej powiedzieć:

— Chciałem ci powiedzieć…

— Pozwól, że zacznę! — przerwała mi.

Skinąłem głową, a ona kontynuowała:

— Jestem w ciąży!

W tym momencie czułem jednocześnie radość i gniew. Oczywiście nie mogłem wyznać jej swoich zamiarów. To byłoby za dużo. Była bardzo szczęśliwa i oczekiwała takiej samej reakcji ze strony. A ja nie mogłem odpowiedzieć jej wzajemnością.

Co teraz robić? Zostawić kobietę, która zamierza dać mi dziecko? Ale nie kocham jej, by prosić o rękę. Teraz jestem całkowicie zdezorientowany. Nie mam z kim się poradzić, dlatego napisałem tutaj. Co byście zrobili na moim miejscu?