Podarowałam synowej piękną suknię, a ona powiesiła ją na śmietniku

Często ludzie nawet nie zastanawiają się nad tym, że ich działania mogą być niewłaściwe. Albo jakkolwiek nieodpowiednie dla innych osób. A kiedy ktoś próbuje ich przekonać, to się smucą, obrażają. Tylko za co, przecież robiłam to z całego serca, a oni się obrażają. Ogólnie historia o brzydkiej sukni.

W tej historii występują dwie kobiety, teściowa z synową. I średnio często kłócą się. I teraz spróbujemy zrozumieć, kto jest naprawdę winny, ale zacznijmy od teściowej, przecież jest starsza, okażmy szacunek.

Poszłam już do notariusza, wszystko napisałam, testament jest gotowy. Tylko że synowie nie dostaną po równo, wszystko oddaję młodszemu, żeby starszy nie miał zwyczaju brać takich kozy za żony. Nikt z nich nie dostanie nawet grosza z mojego majątku, niech tak wiedzą! Ta to oczywiście taka węża, ale u młodszego prawdziwy anioł, złoto.

Przez cały czas ich związku, nie mogę zrozumieć, za co tak mnie nie lubi. Zawsze byłam otwarta, nie wtrącałam się, nie narzucałam, tylko próbowałam oferować wsparcie. A ona prawie dosłownie mówi, że nie chcą mnie widzieć u siebie. Próbowałam do nich przychodzić wcześniej, nosiłam różne smakołyki, a ona z taką miną je przyjmowała, mówiąc, że tego nie jemy, ale przecież to ulubione mojego syna, o co chodzi?

To im się nie podoba, to jest nieinteresujące, to mają gdzieś, to też się nie podoba, do wszystkiego co przynoszę mają takie podejście. Co ona, jakaś kapryśna królewna?! U drugiego taka dobra, zupełnie inna sprawa. Przyprowadza wnuki, zawsze się cieszy na moje wizyty, cieszy się na upominki. Wzięła mój przepis na kotlety i teraz robi je nawet smaczniejsze. Nazywa mnie mamą, uśmiecha się do mnie, no słońce, a nie kobieta.

Pomyślałam, że trzeba więc też starszą kobietę przekupić. Może gdzieś zrobiłam coś złego. Kupiłam jej przepiękną suknię, po prostu najlepszą, a ile pieniędzy dałam, no przyjęła ten prezent powiedzmy niezbyt radośnie. A tutaj znowu idę do nich po kilku dniach, a na śmieci widzę taką znajomą tkaninę, zrozumiałam na pewno, to moja suknia. No wszystko, pomyślałam, więcej nic tej świni nie będzie, a starszy niech wie, kogo bierze za żonę, wszystko dostanie młodszy!

Teraz synowa. Doskonale wiem ze swoim mężem, że całe dziedzictwo jest na jej młodszym synu, co my będziemy się kłócić, nie, dziękuję. To w końcu jej majątek. Kocha swojego młodszego syna mocno i szlachetnie. Oczywiście nosi im różne drogie prezenty, a mi suknię. Tylko że żona młodszego jest przebiegła, prowadzi tę kobietę jak chce, a ja tak w ogóle nie chcę. To w końcu nie jest właściwe.

Nie nazwę jej złym człowiekiem, jest całkiem sobie, tylko ma

taki charakter, że jeśli coś robi lub czegoś chce, to wszystko musi być dokładnie tak, jak ona tego chce. Bez dyskusji. Wiecznie się do nas przylepiała, narzucała, ledwo mogłam to wszystko znieść. Mam też rodziców, są dużo spokojniejsi, jeśli jesteś matką, to niekoniecznie musisz tak się wtrącać, a jeszcze uczyć jak żyć, ciągle opowiadać, co jest nie tak.

A z suknią sytuacja, no ona po prostu jest śmieciem. Nie mam pojęcia, skąd się w ogóle biorą takie, czy to jej stare czy jednak kupiła, nie wiem w ogóle, ale to po prostu jakiś śmieć, kompletna bezguście. Chciała, żebym ją nosiła? Oczywiście nie mogłam odmówić, oddać też nikomu takiego wstydu. Zdecydowałam się wynieść na śmietnik, gdzie ją zabiorą jacyś żebracy. Tylko nawet najbiedniejszym się nie spodobała.

A ona jak przyleciała, zaczęła opowiadać, że widziała jak ją wyrzuciłam, wszystko takie. Nawet nie zaszczyciłam wyjaśnieniem. W końcu nie umiem tak, z jakimś szacunkiem nie wiem jeszcze z czym innym, jestem inny człowiek. A mój mąż zawsze za mną stoi, rozumie mnie, mówi, żebym się nie martwiła. No dobrze, ona na mnie napada, ale za co swojego syna?! Mówi, jakby to on miał tę suknię nosić, jeśli nie ja. Mam też własną rodzinę, ale oni są zupełnie inni, nie tacy szaleni, więc tu jest.

Ciekawe, co ludzie myślą, kto jest naprawdę winny w tej sytuacji, bardzo dwuznacznie i nic nie jest jasne, ale wasze opinie są interesujące.