Syn obraża ojczyma

Wydaje się, że żartuje, trochę fałszuje imię, tworząc coś obraźliwego. Być może używa brzydkiego słowa, ale przeprasza za to. Syn ma 7 lat, pierwsza klasa jest dla niego trudna, rozwiedliśmy się z jego ojcem dwa lata temu, ojciec raz uderzył mnie na jego oczach. Było też zdradzieństwo, ale dziecko o tym nie wie.

Poznałam mężczyznę, wszystko było dobrze, dopóki nie zaczęła się pierwsza klasa, lekcje – syn stał się nerwowy. Czasami jeździ do ojca, przynosi z tamtąd obraźliwe słowa na mój i męża temat. Rozmawiamy z nim, stopniowo to przechodzi. Były mąż to prawdziwy manipulator.

Niedawno syn znowu obraził ojczyma, ten nie wytrzymał i również go obraził. Syn się obraził, ja się obraziłam, porozmawiałam z mężem, że musimy być mądrzejsi, bardziej rozsądni i dorosli, nic nie osiągniemy odpowiedzią obraźliwą. Nawet nie wiem, jak mam postępować z mężem, co mu doradzić, jak nawiązać równomierne relacje z synem przynajmniej.

Teraz syn z jakiegoś powodu ma do niego negatywne nastawienie. Choć on jest spokojnym człowiekiem, nigdy nie słyszałam, żeby podnosił głos. W przeciwieństwie do biologicznego ojca, który krzyczał tak głośno, że traciliśmy słuch. Wygląda na to, że ani normalnego ojca, ani ojczyma nie ma – syn, widocznie, jest zagubiony. A ja sama nie potrafię tego rozwiązać. Plus szkoła, nienawidzone lekcje. Co robić, jak się porozumieć z synem, który zaczął mówić mi nawet “odejdź, zostaw mnie w spokoju, zamknij się”? Staram się postępować dobrze, trzymam się z dala od emocji, chociaż czasami mam ochotę uderzyć, ale to nic nie da.

Nie obrażam się, nie mam tego uczucia. Próbuję zrozumieć człowieka, dlaczego się tak zachowuje. Ale mąż to dorosły człowiek, a odpowiedział mu w taki sposób, jak “sam jesteś głupi”. Nie wygląda to zbyt dobrze. Dorosły facet i siedmiolatek na równych prawach.

Ten koszmar zaczął się parę miesięcy temu. Wcześniej wszystko było dobrze. Syn wychodził do korytarza, witał go po pracy, obejmował. Mąż po prostu nie jest zbyt czuły, ale też nie okazywał mu negatywnych uczuć. Wszystko było jak w zegarku. Dopóki nie zaczęły się te lekcje i nie zaczęło się.

Mąż widzi, że jestem zestresowana, czasami płaczę, widocznie irytuje to syna. A ja próbuję naprawić ich relacje.

Może coś robię źle, jestem zagubiona. Nie wiem, co mam teraz zrobić, jak ujarzmić mojego syna, widzę, że zaczyna być bezczelny! I widzę, że mogę stracić wszystko. I boję się, że powie – pójdę żyć do ojca, a jego ojciec to straszny człowiek. Uderzył nawet naszego domowego chomika w gniewie. Jak mogę oddać tam syna?

Co my, ja i mąż, powinniśmy zrobić, skoro odpowiadać obraźliwie też nie jest dobrze, ale wtedy, co robić ojczymowi z pasierbem, który ciągle coś na niego mówi, podczas gdy ten spokojnie żyje, zrobił remont w pokoju syna, złożył mu komputer, a syn wychodzi z takimi rzeczami. Nie bronie też syna, po prostu nie wiem, jak się z nim właściwie zachować, żeby szanował dorosłych.