Synowa urodziła córkę i zamiast do domu do męża, pojechała mieszkać do swojej matki

Jako kobieta obdarzona mądrością długiego życia, widziałam jak burza niszczących zmian wdarła się w życie mojego syna, będąc zapowiedzią nadchodzącego rozwodu, i trudno mi było go za to winić. Było mi ciężko przyznać, że moje relacje z przyszłą synową były napięte, ale odmawiałam obwiniania jej o zniszczenie rodziny.

Zaraz po narodzinach ich córki, Marta tymczasowo przeprowadziła się do swojej matki, twierdząc, że tylko mama może jej pomóc. Syn zgodził się na ten kompromis i przewiózł jej rzeczy do teściowej. Jednak minął już ponad rok, a Marta nie opuściła domu matki.

Marta i Marek założyli swoją rodzinę trzy lata temu. Lubiłam tę dziewczynę, i początkowo wszystko wydawało się idealne. Jednak po narodzinach dziecka jej zachowanie zmieniło się. Stała się kapryśna i łatwo obrażalna, domagając się coraz większej uwagi. Moja córka, jako przyszła matka, potrzebowała wsparcia, i starałam się przymknąć oko na jej kaprysy.

Marek zaczął napotykać trudności, ale cierpliwie znosił wszystkie przeciwności. Mama Marty z kolei zachowywała się jeszcze dziwniej, wprowadzając napięcie w rodzinie. Dogadywałam się z synową, ale matka była trudną osobowością. Stale znajdowała powód do zrzędzenia i krytykowania.

Gdy zdecydowali się na dziecko, poparłam ich, ale zachowanie Marty stawało się coraz dziwniejsze. Stała się nieprzewidywalna, łatwo obrażalna i kapryśna. Rozumiałam, że hormonalne zmiany w jej ciele mogły wpływać na jej nastrój. Jej matka również przyczyniła się do tego dziwnego okresu, opowiadając historie o stratach i nieszczęściach.

Gdy urodziła się córka, Marta wyraziła chęć “tymczasowego” zamieszkania z matką. Marek nie był zachwycony, ale wspierał żonę. Codziennie do nich jeździł, ale teściowa zaczęła ograniczać jego dostęp, obawiając się mikrobów. Marta zgodziła się, i ponownie Marek ustępował.

Starałam się przekonać go, że to nonsens i że ona nie zamierza stamtąd odejść. Jednak syn nie słuchał mnie i zaprzeczał problemom. Po kilku miesiącach dostał dostęp do dziecka, ale Marta pozostała z matką.

Mój syn miał nadzieję na zmiany, ale ja już widziałam, że Marta ułożyła sobie wygodnie. Przynosił prezenty, pieniądze, a ona cieszyła się opieką matki. On gotował i sprzątał, a ona spędzała czas w komforcie. Gdy powiedziałam, że nie zamierza odchodzić, Marek mi nie uwierzył i odrzucił moje słowa.

Teraz stoje z boku, obserwując, jak mój syn staje się zgorzkniały i zamknięty, a ja czuję, że zbliża się rozwód. Moja rola sprowadziła się do nieingerowania, chociaż rozumiem, że rodzina się rozpada, i jestem bezsilna, by zmienić bieg wydarzeń.