Teściowa chciała się pogodzić i jako warunek pokoju zażądała, abyśmy nazwali przyszłą wnuczkę jej imieniem

Rozwody w dzisiejszych czasach są dość powszechne, a większość ludzi reaguje na nie normalnie, nie uważając tego za wadę czy patologię, gdy w paszporcie znajdują się dwa przeciwstawne znaczki.

Miałam już taki rozwód za sobą, kiedy zaczęłam spotykać się z Aleksandrem. Wiedział, że mój były mąż miał problemy z alkoholem, co doprowadziło do rozwodu, i podchodził do tego ze zrozumieniem, zwłaszcza że sam pasjonował się sportem, a nie tylko przenoszeniem ciężarów z miejsca na miejsce, ale wspinaczką, która wymaga wytrzymałości i siły.

Jednak moja przyszła teściowa, dowiedziawszy się, że jestem “rozwódką”, zareagowała bardzo ostro:

– Tylko przez moje trupie (niech jej Bóg da zdrowie)! Z jednym się rozwiodła, drzwi się nie zamknęły, a już złapała się za innego, trzeba mieć sumienie!

Teściowa, Wanda Władysławówna, oskarżała mnie o chciwość (chcę przejąć mieszkanie), chociaż mam własne dwupokojowe mieszkanie, o chęć zrujnowania życia jej jedynego syna (oczywiście specjalnie wybrałam jej syna, by zemścić się na wszystkich mężczyznach) i wiele innych grzechów. Krzyczała, że w moim paszporcie wkrótce skończą się strony, jeśli będę kontynuować w tym tempie, słowem – każde spotkanie to nowe “komplementy”.

Aleksander, słuchając ataków matki, stał cicho i co najwyżej, co robił, aby mnie obronić, starał się ograniczyć naszą interakcję z Wandą Władysławówną do minimum.

To mnie zmotywowało. Po kolejnym ataku poważnie porozmawiałam z narzeczonym, prosząc, by uwolnił mnie od spotkań z jego matką. To trudne pytanie, ale możliwe do rozwiązania, i zdecydowaliśmy, że weźmiemy skromny ślub, świętując w gronie przyjaciół, a Wanda Władysławówna niech pozostanie przy swoim zdaniu, może z czasem się uspokoi.

Tak też zrobiliśmy. Nie miałam wątpliwości, że moja teraz już oficjalna teściowa nie była zachwycona takim manewrem swojego posłusznego syna, ale nie wnikałam w jej emocje i poprosiłam Sashę, by nie opowiadał mi o nich szczegółowo ani o niczym innym dotyczącym teściowej.

Teściowa, zdając sobie sprawę z porażki, nie przestawała próbować odzyskać pozycje, i oto mój mąż wraca w radosnym nastroju i oznajmia:

– Świetłana, mama chce odpocząć z nami na weekend, proponuje wyjazd na łono natury z grillem! Co ty na to?

Uśmiechnęłam się:

– Wanda Władysławówna chce przeprosić za wszystko „dobre”, co powiedziała w moim kierunku?

Sasza zasmucił się:

– Nie sądzę, zobaczymy na miejscu…

Znając charakter teściowej, postanowiłam również zademonstrować swój:

– Czyli twoja mama chce odpocząć na łonie natury beze mnie! Możecie wybrać się za miasto z nią we dwójkę, myślę

, że taki skład jej bardziej przypadnie do gustu.

I znowu droga mama przegrała bitwę o syna. Sasza zadzwonił do niej i powiedział, że MY nie możemy. To mnie ucieszyło.

Jednak nie można było się zbytnio rozluźniać. Przedsiębiorczość teściowej w „naprawianiu” relacji mogłaby wzbudzić zazdrość. Po kilku miesiącach zaszłam w ciążę, a jeszcze pół roku później brzuszek wyraźnie zdradzał moją kondycję, i musiało się zdarzyć, że teściowa „namierzyła” mnie w jakimś sklepie. Mąż przyniósł tę nowinę:

– Świetłana, mama widziała cię w sklepie, zrozumiała, że wkrótce zostanie babcią i zdecydowała się naładować relacje z tobą i wszystko wybaczyć.

Zdziwiona podniosłam brew:

– Wybaczyć za co?

Aleksander zająknął się i zaczął bronić matkę:

– No, nie czepiaj się słów, chce przyjechać, porozmawiać z tobą…

Sądząc po tonie, mąż coś ukrywał, więc dopytałam:

– A co jeszcze chce, powiedz!

I oto wisienka na torcie –

– Nazwijmy córkę Weronika, mama mówi, że to będzie świetnie, na jej cześć i na cześć jej taty!

Słysząc warunki „amnestii”, wybuchnęłam śmiechem:

– Przekaż mamie, jeśli chce się ze mną porozmawiać, niech najpierw przeprosi, i nie stawia takich wygórowanych warunków. A jak nazwiemy naszą córkę, zdecydujmy sami, bez sugestii z zewnątrz. Dobrze wiesz, że twoja mama się myli, a ja za nią nie pójdę. Jeśli ci się podoba taki stan rzeczy – proszę bardzo, ale wtedy nie dziw się, że w naszych paszportach pojawią się te pieczątki, których tak boi się Wanda Władysławówna. Mam nadzieję, że mnie słyszysz!

Wizyta teściowej się nie odbyła. Nie wiem, jak Aleksander się z nią dogadał, ale naszą dziewczynkę zdecydowaliśmy nazwać Anastazja.