Trzeba umieć szanować dzieci innych, szczególnie jeśli pretendujesz do roli ojca

Elżbieta ma 38 lat. Już była zamężna. Teraz wychowuje jedenaastoletnią córkę. Rok temu związała się z Tomaszem. Dla niego to również nie są pierwsze związki. Wcześniej był żonaty i ma córkę, która wkrótce skończy 15 lat. Od rozwodu z byłą żoną minęło osiem lat. Ale z córką cały czas utrzymuje kontakt. Interesuje się jej życiem, zna jej zainteresowania, co studiuje, jaki ma rozmiar stopy. Ogólnie zachowuje się jak normalny, kochający ojciec.

Kiedy Elżbieta zaczęła się spotykać z Tomaszem, spotykali się na neutralnym terenie. Z Zosią została babcia. Czasami mężczyzna przychodził do nich lub spędzali czas we troje gdzieś indziej. I udało mu się znaleźć wspólny język z dziewczynką. Tak samo interesował się jej życiem, jak życiem własnej córki.

Zosia nie pamięta swojego ojca. Porzucił je i od tego czasu więcej się nią nie interesował. Dobrze, że płaci alimenty i jeszcze gratuluje z okazji urodzin przez media społecznościowe. Dlatego kontakt z Tomaszem był dla dziewczyny bardzo potrzebny.

Elżbieta cicho cieszyła się, widząc relacje swojego wybranka i córki. I dziwiła się, jak mężczyzna zdołał zachować ciepły kontakt ze swoim dzieckiem, mimo że dawno się rozwiódł.

Z czasem Elżbieta i Tomasz zaczęli mieszkać razem u niej. Jego córka zaczęła ich odwiedzać. Dziewczyna zdołała znaleźć do niej podejście, mimo że była nastolatką. Dziecko nie było złe, ale miało swoje wady. Jednak nie było w niej złośliwości. Udało jej się zaprzyjaźnić z córką Elżbiety. Dziewczynki nawet znalazły wspólne zainteresowania, mimo różnicy wieku, która w tym okresie jest najbardziej odczuwalna.

Ale z jakiegoś powodu, po tym jak córka Tomasz zaczęła pojawiać się u nich, mężczyzna zmienił stosunek do Zosi. Kiedy obie dziewczynki są razem, nie mówi nic złego. Miło rozmawia z obiema. Ale w dni powszednie zaczyna się czepiać pasierbicy. Regularnie wytyka dziewczynce, że jej córka jest niezaradna. To źle umyła buty, to nie kupiła cebuli, choć sto razy o to prosił, to wyleje wodę i nie wytrze po sobie. A przecież już nie jest mała, ma jedenaście lat.

Elżbieta rozumie, że jej dziewczynka jest trochę roztargniona i niektóre przedmioty dają jej się z trudem. Ale to przecież nie powód, by ciągle ją krytykować, wskazywać tylko na jej wady. Zaczyna się zamykać i ze strachem patrzeć na ojczyma. Elżbiecie to bardzo ciąży na sercu. Próbowała rozmawiać z Tomaszem, wyjaśniać, że tak nie można robić. W końcu jego córka też nie jest ideałem. Ma braki w wiedzy. Ale mimo to Elżbieta znalazła z nią wspólny język i nie poniża jej.

Tomasz na to wszystko odpowiadał po prostu: on wychowuje. Dziewczynka ma problemy z wychowaniem i to trzeba pop

rawić. Tylko że wychowywać można na różne sposoby. Nie tylko wskazywać na wady. Ale też dostrzegać sukcesy. Na co mężczyzna stwierdził, że chwalić będzie matka. A poza tym, życie z takim dzieckiem, jak Zosia, nie jest do końca komfortowe. Dlatego chce, by dziewczynka była lepsza.

Jak można poprawić dziecko czepialstwem? To tylko pogarsza sytuację. Elżbieta powiedziała, że sama będzie zajmować się wychowaniem swojego dziecka. Niepotrzebne jest wpajanie jej niepewności. Tylko to nie pomogło. Oczywiście Tomasz przestał wytykać Zosi, ale za to patrzył na nią takim wzrokiem i mówił, że lepiej milczy, bo przecież niczego nie można powiedzieć.

Przyjaciółka radzi Elżbiecie rozstać się z Tomaszem. Jeśli tak dalej pójdzie, dziewczynka będzie potrzebować pomocy psychologa. Bo mężczyzna nie tylko jej nie kocha, ale ją gnębi. To bardzo źle.