Wszyscy krewni są bardzo zadowoleni z pojawienia się naszego drugiego syna. Jednak…

Tydzień temu zostałam wypisana ze szpitala położniczego. Pomyślnie urodziłam naszego Michała, drugiego syna. Zebrała się cała rodzina, oczywiście na czele stali rodzice mojego męża oraz moja siostra. Wszyscy gratulowali i życzyli dużo szczęścia, ale patrząc na nich, pomyślałam ponownie, że lepiej by zamiast pustych obietnic zastanowili się nad tym, że oni rozjadą się do swoich przestronnych mieszkań, a my pojedziemy do jednopokojowego mieszkania o powierzchni jedenastu metrów kwadratowych, gdzie bardzo trudno będzie nam się pomieścić w czwórkę…

Rodzice mojego męża są najlepiej zabezpieczeni pod względem nieruchomości. Posiadają trzypokojowe mieszkanie w stylu stalinowskim i dodatkowo dwupiętrową daczą, prawdziwy dom na wsi z wszelkimi wygodami, w którym preferują mieszkać przez większość roku. Do mieszkania zaglądają nieczęsto, tylko aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku i na kilka zimowych miesięcy. Zarówno mój mąż, jak i ja niejednokrotnie dawaliśmy im do zrozumienia, że logiczne byłoby zamienienie się mieszkaniami, gdyż nasze wystarczyłoby dwóm starszym osobom, ale teściowa, kiedy ostatni raz o tym wspomniałam, przerwała mi:

– Pracowaliśmy przez całe życie i teraz chcemy odpocząć. U Krzysztofa w mieszkaniu mamy własny pokój-gabinet, ja mam swój, a salon jest nam potrzebny do przyjmowania gości!

Co mogłam odpowiedzieć, wiedząc, że gości przyjmują na wsi, a nie w mieszkaniu?

Moja mama i siostra mają nieco skromniejszą sytuację – mieszkają w standardowych dwupokojowych mieszkaniach, które nabyły po zamianie z dopłatą czteropokojowego mieszkania mamy, kiedy jeszcze nie byłam zamężna, a siostra skończyła studia i mama postanowiła zrobić jej taki prezent z myślą o przyszłym małżeństwie. Ale siostra do tej pory nie wyszła za mąż, cieszy się pełną wolnością i dwupokojowym mieszkaniem, które podarowała jej mama.

Znowu, zamiana na nasze mieszkanie nie interesuje ani mamy, ani siostry, naprawdę, po co im to? A my będziemy musieli ustawić piętrowe łóżko dla dzieci i rozkładać naszą małą sofę tuż obok. Ale nikogo to nie obchodzi, tak jak to, że w takich warunkach, pod płacz niemowlęcia, nikt z nas nie będzie spał…

Pewnie milczące wyrzuty wobec rodziny były zbyt wyraźnie widoczne w moich oczach, ponieważ po pierwszych wybuchach gratulacji nagle pospieszyli, “przypominając” sobie o pilnych sprawach. Pewnie chcą sprawdzić, czy ich nieruchomości są w porządku…

Gdy krewni rozeszli się z holu, mój mąż smutno się uśmiechnął:

– Upychamy się?

Ja również, uśmiechając się, skinęłam głową, i pojechaliśmy do naszego małego mieszkania…