— A czemu zabierasz pralkę? — oburzyła się teściowa

Dlaczego w ogóle zgodziłam się na wspólne mieszkanie z teściową? Dobrze, że chociaż dzieci nie mieliśmy. Gdybyśmy mieszkali osobno, wszystko mogłoby być smutne.

— Zamieszkajmy u mojej mamy. Po co wydawać pieniądze na wynajem? Szybciej uzbieramy na własne mieszkanie. Ona jest spokojna, więc nie będzie żadnych problemów, — namawiał mnie narzeczony. Początkowo nie chciałam się zgodzić na jego warunki. Miałam jednopokojowe mieszkanie, ale w oddalonej dzielnicy. Dojazd do pracy był długi i męczący. Na to właśnie on naciskał, ponieważ jego matka mieszkała blisko centrum.

— Nie zdążyłaś zrobić remontu, więc można tam wprowadzić lokatorów. Jeśli będziemy wynajmować mieszkanie, będziemy musieli długo oszczędzać na kredyt hipoteczny. Twoje mieszkanie w końcu zostanie dla dzieci, — przekonywał mnie mąż.

Teściowa także starała się mnie przekonać. Mieszkała sama w trzypokojowym mieszkaniu, więc dała nam wybór dowolnego pokoju. Była ze mną miła, więc zaczęłam rozważać wspólne mieszkanie.

— Ale po co ci to? Nie wyobrażasz sobie, co to znaczy mieszkać z obcą osobą. W końcu masz własne mieszkanie. Ale decyzja należy oczywiście do ciebie, — radziła mama. Kiedy przyszliśmy z wizytą do teściowej, zauważyłam, że prawie nie ma u niej sprzętu AGD. Moja mama miała stare modele, ale przynajmniej jakieś. Teściowa prała ręcznie i podgrzewała jedzenie na patelni.

— Po co mi nowa pralka? Ręcznie też można dobrze wyprać. A mikrofalówka to w ogóle zło! Przywykłam rozmrażać i podgrzewać jedzenie tradycyjnym sposobem, — tłumaczyła przyszła krewna.

Pozostały sprzęt, którego zwykle używałam, dla niej także był nowością. W moim mieszkaniu były plasma, robot kuchenny i pralka. Wszystko kupiłam stopniowo, bo lubię nowoczesne urządzenia. Lodówkę mogłam zostawić lokatorom, bo była stara. Ale wszystko inne — niedawno kupione. Postanowiliśmy przewieźć cały sprzęt do teściowej, aby korzystać z niego i żyć komfortowo.

Przeprowadziłam się do teściowej z naczyniami, sprzętem, a nawet niektórymi meblami. — O, jak świetnie wszystko działa. Nie wiedziałam, że nowoczesny sprzęt to taki cud. Wszystko szybko i prosto, nawet się nie trzeba wysilać, — cieszyła się krewna.

Mimo początkowego szacunku, relacje z teściową nie układały się. Czasem łapałam się na myśli, że ta kobieta po prostu mnie nienawidzi.

— Żenia, poświęcasz swojej żonie więcej czasu niż mnie. Kiedyś mogliśmy cały dzień siedzieć razem w kuchni, a teraz nawet nie zapraszasz mnie na herbatę. Nie mówię, że Kasia jest zła, ale mi przykro, — narzekała teściowa mojemu mężowi. Zacząłem mu dawać do zrozumienia, że lepiej byłoby mieszkać osobno. Wybryki i skargi jego matki mnie denerwowały. Sytuacja z każdym dniem tylko się pogarszała.

— Dlaczego źle umyłaś łazienkę? Nie żal ci swoich rzeczy? Jeszcze włosy twoje wszędzie, — oburzała się. Czasami wydawało mi się, że specjalnie rozrzuca moje włosy wszędzie, by mnie oczernić. Zaczęło mi się od tego oko trząść od jej czepialstwa.

— Kochanie, pogarszasz sytuację. Mama cię w ogóle nie dotyka. Nie chcę się wyprowadzać z powodu takich drobnostek. Będzie nam trudno bez dodatkowego dochodu, który otrzymujemy z wynajmu twojego mieszkania, — tłumaczył mi mąż. Po trzech miesiącach zrozumiałam, że to początek końca. Teściowa doprowadziła mnie do szału. Powiedziałam mężowi: albo wychodzimy razem, albo ja sama.

W tym momencie już wysiedliłam lokatorów i nawet zamówiłam firmę sprzątającą, aby posprzątała po nich. — Jesteś szalona! Nie wydaje ci się, że masz zbyt uprzedzone podejście do mojej matki? Po prostu jej nienawidzisz bez powodu! — krzyczał.

Jednak uważałam, że postępuję słusznie. Rozumiem, że ona jest gospodynią na swoim terenie, ale dlaczego powinnam znosić jej groźby i oskarżenia? W końcu musiałam odejść sama. Rzeczy postanowiłam zabrać później. Potrzebowałam pomocy ojca.

— Poza ubraniami nic ci nie dam. Masz dowody, że to ty kupiłaś ten sprzęt AGD? Uznaj to za rekompensatę za moje krzywdy moralne. A świadków też znajdę, — groziła mi teściowa.

Mimo wszystko zabrałam wszystkie swoje rzeczy. Musiałam zabrać ze sobą grupę wsparcia — ojca i brata. Widząc dwóch mężczyzn, teściowa nawet słowa wyrzutu nie odważyła się powiedzieć.

— I jak ja teraz będę prać? — lamentowała.

Mój ojciec się zaśmiał i powiedział:

— Nic nie szkodzi, syn wkrótce przyprowadzi nową synową z posagiem. Tylko szukajcie sieroty, żeby nie było komu jej bronić!

I po co w ogóle związałam się z tym idiotą? Teraz będę bardziej starannie wybierać towarzysza życia.