Były mąż po 30 latach milczenia nagle chciał się ze mną skontaktować

Z mężem rozstaliśmy się dość pokojowo. Co prawda, to nie była wzajemna decyzja. Inicjatorem rozwodu był właśnie on. Uznał pewnie, że jest jeszcze wystarczająco młody, aby całe życie spędzić w małżeństwie.

Więc kiedy mieliśmy około czterdziestu lat, rozwiedliśmy się. Po rozwodzie prawie nie rozmawialiśmy, choć mąż utrzymywał jakiś kontakt z dziećmi.

I oto niedawno zadzwonił do mnie po tylu latach milczenia. Nawet nie od razu zrozumiałam, kto to był. W końcu były mąż miał już prawie siedemdziesiąt lat, przez te lata bardzo się zmienił.

– Cześć! Dawno się nie widzieliśmy! No, opowiedz, co u ciebie? – zaczął od razu.

– No, niezłe nowiny! Naprawdę mnie zaskoczyłeś. Wszystko w porządku, jak zawsze. A co cię skłoniło do telefonu? – zapytałam zaskoczona.

– Po prostu pomyślałem, że nie jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi? Czemu nie możemy czasem porozmawiać, zapytać, co słychać. Ważne jest dla mnie, żeby wiedzieć, że u ciebie wszystko w porządku. W końcu spędziłem z tobą większość swojego życia – wyjaśnił.

Dla mnie to było dziwne. No dobrze, gdybyśmy nie rozmawiali przez kilka miesięcy. Ale przecież nie przez trzydzieści lat! Kilka dni po naszej rozmowie zastanawiałam się, czego ode mnie chciał.

Około tydzień po jego telefonie rozmawiałam przez telefon z córką. Kiedy powiedziałam, że jej ojciec do mnie dzwonił, niespodziewanie usłyszałam coś ciekawego.

– A propos, mamo, chciałam ci powiedzieć. Ostatnio za każdym razem, kiedy rozmawiam z tatą, pyta o ciebie. Nigdy tak nie było – przyznała się córka.

– A co dokładnie pyta? – dopytałam.

– No, jak żyjesz, czy znalazłaś nowego męża. Czy przeszłaś na emeryturę. I tak dalej – odpowiedziała córka.

Po tym jeszcze bardziej zastanawiałam się nad byłym mężem, który tak nagle pojawił się na horyzoncie. Kiedy zadzwonił do mnie po raz drugi, od razu postanowiłam postawić sprawę jasno.

– Michał, powiedz szczerze. Czego ode mnie chcesz? – zapytałam od razu.

Były mąż zaczął unikać odpowiedzi, tłumacząc, że po prostu szczerze chce się kontaktować. Przypomniałam mu, że minęło trzydzieści lat od naszego rozwodu i to nie jest do końca stosowne.

– Nigdy nie jest za późno! Nie wymagam od ciebie niczego, możemy po prostu czasem rozmawiać. No, a potem zobaczymy – zaczął rozmyślać.

I wtedy wreszcie zrozumiałam, o co chodzi. No oczywiście! Były mąż miał już prawie siedemdziesiąt lat, był stary i teraz nikomu niepotrzebny. Czemu by nie przypomnieć sobie o byłej żonie?

Dzieci powiedziały mu, że nie znalazłam nowego męża i żyję sama. A on pewnie na stare lata czuje brak kobiecej uwagi. I proste rzeczy, jak gotowanie, sprzątanie i pranie, nikt za niego nie zrobi. Oto jaki przebiegły człowiek!

– Wiesz, teraz na emeryturze żyje mi się dobrze. I żadni mężczyźni z przeszłości, nawet ojcowie moich dzieci, nie są mi potrzebni. Więc żyj swoim życiem spokojnie – powiedziałam.

Były mąż nawet nie próbował się kłócić. Widocznie naprawdę rozszyfrowałam jego tajny plan. Oczywiście, może powinnam była być bardziej delikatna. Ale z drugiej strony, w takich sytuacjach lepiej od razu pokazać swoje stanowisko.