Cały wieczór w domu nie mogłam znaleźć sobie miejsca, czekałam, aż mąż wróci. Ale przyszedł dopiero następnego dnia i powiedział, że musimy się rozwieść

Jestem w małżeństwie od prawie 20 lat i doszłam do wniosku, że musimy się rozwieść. Wszystko zaczęło się wiele lat temu, pewnie już wtedy trzeba było postawić kropkę.

Pobraliśmy się z miłości. Byłam studentką, a Andrzej miał już 26 lat i jeździł własnym samochodem. Nasze wesele było piękne, teściowie się postarali. Mój ojciec nie żyje, mama pracowała jako wychowawczyni w przedszkolu, więc nie mogła nam szczególnie pomóc. Teściowie od razu zapewnili nam mieszkanie.

Urodziłam córkę, poszłam na urlop macierzyński. Kiedy córka miała dwa lata, zauważyłam zmiany w zachowaniu męża: zaczął zostawać po pracy lub znikał gdzieś z przyjaciółmi. Pomyślałam, że ma inną. I nie pomyliłam się, bo niedługo potem sam się do wszystkiego przyznał, ale prosił o wybaczenie i zapomnienie. Tak właśnie zrobiłam, wszystko dla zachowania rodziny.

Wydawało się, że na tym można było się uspokoić, mój mąż stał się wzorowym ojcem rodziny. Przez te lata ani śladu zdrady, wszystko było wspaniale! Ale niedawno weszłam do głównego supermarketu naszego miasta: tam jest większy wybór niż w tym obok nas. Patrzę – między półkami chodzi mój mąż. Zatrzymał się w dziale cukierniczym, wybiera cukierki, i to nie sam – z nieznajomą mi kobietą!

Nabrali torbę pełną różnych rzeczy, zapłacili, idą gdzieś. Odważyłam się ich dogonić i zawołałam męża. Był zdziwiony, że mnie zobaczył, ale powiedział, żebym poszła do domu, a on przyjdzie później.

Cały wieczór w domu nie mogłam znaleźć sobie miejsca, czekałam, aż mąż wróci. Ale przyszedł dopiero następnego dnia i powiedział, że musimy się rozwieść. Okazało się, że ich związek trwa już wiele lat. Teraz, kiedy córka dorosła, nic go już w domu nie trzyma.

Mieszkanie, w którym mieszkaliśmy, należy do mojego męża, bo zostało zakupione jeszcze przed ślubem. Nie mam pojęcia, gdzie pójdę po rozwodzie. Córka studiuje na uniwersytecie w stolicy, Andrzej zapewnił mnie, że zapewni jej mieszkanie.

Teraz rozumiem, że sama jestem sobie winna, gdybym nie wybaczyła pierwszej zdrady i odeszła od męża wtedy, moje życie mogłoby być inne. A teraz mam już 40 lat, za późno na zmiany.