— Chciałam przed nim przeprosić, a los dał mi szansę…

Przyjrzała się i zrozumiała — to ON. Te maniery, ruchy, sportowa sylwetka.

Spotkali się zupełnie przypadkowo na lotnisku. Każde z nich leciało w swoje sprawy. Weronika rozpoznała go po sposobie, w jaki wypuszczał dym. Tylko Sławek potrafił robić takie dymne kręgi. Miała pewność, że się nie myli, gdy podeszła bliżej i usiadła na wolnym krześle w poczekalni. Weronika zrozumiała, że to jej szansa. Zawsze chciała przeprosić Sławka za swój głupi czyn. Gdyby wtedy nie popełniła błędu, życie ułożyłoby się o wiele lepiej. Nie, Weronika nie narzekała na życie. No dobrze, rozwiodła się, co z tego? Niektóre jej przyjaciółki już po raz drugi wzięły ślub. Za to miała wspaniałą córkę — swoją dumę i radość. Trochę głupiutką, nieposłuszną, ale jednak. Ogólnie rzecz biorąc, nie ma co narzekać.

Kobieta nie wiedziała, jak zrobić pierwszy krok. Obawiała się, że Sławek ją rozpozna i nawet nie przypomni sobie, o co chodzi. Dwadzieścia lat temu pracowali razem. Gdy Sławek dostał pracę w ich firmie, od razu się w Weronice zakochał. Była atrakcyjna, więc to nie było nic dziwnego. Zaczęły się zaloty i dawanie uroczych prezentów. Koledzy z pracy radzili Weronice odwzajemnić jego uczucia, bo Sławek był dobrym chłopakiem.

Na pierwszą randkę Weronika poszła bez entuzjazmu. Jednak przygotowywała się starannie — nawet założyła sukienkę z głębokim dekoltem. Nie spieszyła się, wiedziała, że wszystkie damy się spóźniają. Weronika lubiła “drażnić” mężczyzn, więc postępowała podobnie ze Sławkiem.

Siedząc i czekając, postanowiła w ogóle nie iść. Czy zwykły ekspedient jest jej godzien?

— Nie idziesz? — zapytała mama.

— Nie. Nie mam nastroju.

Sławek dzwonił do niej i pisał, ale ona w ogóle nie odpowiadała. Chciała, by chłopak się zdenerwował.

Gdy Weronika przyszła do pracy, Sławek nawet jej nie przywitał. W tym momencie poczuła wielki wstyd. Powinna była przeprosić, ale tego nie zrobiła. Pomyślała, że jeszcze trochę poczeka, ale tego samego dnia Sławka awansowano i przeniesiono do innego oddziału. Od tego czasu się nie widzieli.

Całe życie Weronika chciała przed nim przeprosić. A oto jej szansa.

— Sławek, to ty? Odincow? — zapytała.

— Tak, to ja. A pani kto?

— To ja, Weronika. Pamiętasz, pracowaliśmy razem w Moskwie?

— Nie, nie pamiętam. Pracowałem w tylu miejscach!

— Ale zaprosiłeś mnie na randkę, a potem cię awansowano.

— Niestety, w ogóle nie pamiętam. A czego pani chciała?

— Już niczego.

Weronika przekonywała samą siebie, że Sławek udaje. Nie chciała wierzyć, że po prostu wyrzucił ją z pamięci.