— Chciałaś oddzielny budżet? Proszę bardzo!

— Nie facet, a biedak. Kobieta nie powinna zarabiać więcej niż mąż. Do tego wszystkie problemy zrzuca na mnie! — oburza się Elżbieta.

Elżbieta jest w związku małżeńskim już około 20 lat. Z mężem zaczęli budować relację jeszcze na studiach. Starszy syn chodzi do 5 klasy, a młodszy uczęszcza do przedszkola.
Małżonkowie zdecydowali się na kredyt hipoteczny rok po ślubie. Z pierwszą wpłatą pomogli rodzice męża. Potem już radzili sobie sami.

Elżbieta po studiach zaczęła pracować jako menedżer. Płaca była niewielka, jak dla początkującego specjalisty. Ale wtedy nie było innego wyjścia.

Mama Elżbiety zajmowała się swoim życiem. Mimo że miała pieniądze, nie zamierzała pomagać dzieciom. Krewna uważała, że w życiu każdy powinien radzić sobie sam.

Jedyną rzeczą, jaką matka zrobiła dla córki, była pomoc w znalezieniu bardziej perspektywicznej pracy. Stało się to dwa lata po ślubie. Wtedy Elżbieta zaczęła zarabiać więcej niż jej mąż.

U teściów w tym samym czasie zaczęły się kłopoty. To chorowali, to zostali okradzeni. Jeszcze młodsza córka oblała egzaminy i nie dostała się na budżet.

Robert zdecydował, że trzeba pomóc rodzicom i oddać im pieniądze, które dali na wpłatę hipoteczną. Aby zrealizować swój plan, wziął kredyt, gdyż ta suma była dla młodej rodziny nie do udźwignięcia.

— A jak zamierzasz spłacać ten kredyt? Z mojej pensji?

Powinieneś się wstydzić, że zarabiasz mniej ode mnie! — zaatakowała go Elżbieta.
Krewni Elżbiety, naturalnie, byli po jej stronie. Nie tylko to, zaproponowali zawarcie intercyzy, aby mąż przypadkiem nie wzbogacił się kosztem żony.

Małżonkowie podzielili budżet i zaczęli żyć osobno. Teściowie, oczywiście, byli w szoku. Okazuje się, że kiedy byli zamożni, synowa była zadowolona, a teraz zajmuje się jakimiś bzdurami, aby mąż nie wziął od niej dodatkowej złotówki.

— Za co jej tyle płacą? Może jest eskortką? — zasugerowała teściowa.

Przed macierzyńskim Elżbieta przygotowała się i zgromadziła finansową poduszkę, aby nie być zależną od męża. A kiedy urodziła dziecko, przyjaciółki prawniczki zasugerowały, aby zażądała od męża alimentów.

Kredyt hipoteczny spłacał mąż, ale ona zajmowała się sprawami domowymi. Przez lata zgromadziła dużą sumę w banku, ale wkrótce dowiedziała się, że bank stracił licencję. Wypłaty do tej pory nie otrzymała.

Po pierwszym macierzyńskim zdecydowali się na zakup mieszkania z trzema pokojami. Pensja Elżbiety nadal rosła, co nie można powiedzieć o mężu. Ale Robert dał do zrozumienia żonie, że już nie zamierza sam płacić kredytu w takiej sytuacji. To trochę niesprawiedliwe.

Dlatego finansowa poduszka Elżbiety w drugim macierzyńskim szybko się skończyła. Kobieta nawet myślała o rozwodzie, ale nie wiedziała, jak skończy się podział majątku.

Lata mijały. Mama Elżbiety bardzo zachorowała, więc została zwolniona. Emerytura nie wystarczała na leczenie. Córka musiała opłacać je z własnej kieszeni. To mocno obciążało jej finanse, ale było konieczne.

Wkrótce firma, w której pracowała Elżbieta, znalazła się w kryzysie finansowym. Kobieta zarabiała ledwo więcej niż minimum socjalne. Pieniędzy na wszystko katastrofalnie brakowało.

Robert postanowił wykorzystać sytuację i wszystko wypominał żonie. Nawet zażądał pieniędzy za kredyt — kazał napisać pokwitowanie. Żona żyje na makaronie, a on ucztuje, jak tylko dusza zapragnie.

Elżbieta jest w szoku. Tego po mężu się nie spodziewała. Matka żąda, aby wniosła pozew o rozwód, ale kobieta nie chce zostać na lodzie.

— Pokazał swoje prawdziwe oblicze! Skąpiec!

Nie tylko to, Elżbieta żąda rozwiązania intercyzy i anulowania oddzielnego budżetu. Przecież rodzina to jedność! Okazuje się, że kiedy miała dobrze, wszystko było w porządku, a teraz chce korzystać na cudzy koszt.

Robert na to nie idzie. Mężczyzna zabrał swoich rodziców do sanatorium, kupił sobie nowy samochód, a Elżbieta ledwo wiąże koniec z końcem. Zresztą, wszystkie przyjaciółki, które doradzały zawarcie umowy i podział majątku, także znalazły się w podobnej sytuacji.

O rozwodzie Elżbieta nawet nie myśli — to dla niej nieopłacalne. O pieniądzach na koncie można zapomnieć, więc Roberta nie chce od siebie odpuszczać. I rozumie, że dobrze się nie rozwiedzie, bo mąż wszystko jej wypomni. Więc musi radzić sobie z konsekwencjami własnych błędów.