Dowiedziałam się, że mój były mąż Andrzej stał się bogaty. Spotkałam Andrzeja i postanowiłam z nim porozmawiać.

Niedawno spotkałam znajomych, którzy opowiedzieli mi wszystko o byłym mężu.

Rzecz w tym, że niedawno spotkałam Andrzeja, rozwiedliśmy się nie tak dawno temu. I szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że jego poziom życia i dobrobyt tak się poprawił. To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, naprawdę tego nie oczekiwałam.

Oczywiście zaczęłam przeglądać jego strony w mediach społecznościowych i byłam tak zdziwiona tym, co zobaczyłam, że przez kilka dni nie mogłam w to uwierzyć.

Teraz czuję się bardzo niemądrą kobietą, ponieważ rozstałam się z nim z powodu jego długów i perspektyw pozostania w ciągłej biedzie. Wtedy mieliśmy naprawdę trudne czasy. Rozumiem, że to brzmi bardzo nieładnie, ale taka jest prawda. Może mnie zrozumieć tylko ten, kto był na moim miejscu.

Wciąż nie mogę sobie wybaczyć, że straciłam wtedy Andrzeja. Tak, częściowo dlatego, że moje życie nie ułożyło się tak dobrze, jak życie mojego byłego męża. Chociaż wszystkie perspektywy zawsze były po mojej stronie, myślałam, że to mnie się uda. Mam nawet lepsze wykształcenie niż on, a jednak żyję na średnim poziomie, a on teraz na bardzo wysokim.

Ludzie mówią, że życie jest niesprawiedliwe i wszyscy musimy to zrozumieć. Moje przyjaciółki próbowały mi to wytłumaczyć. Ale łatwo jest mówić takie rzeczy, gdy twoje życie układa się dobrze i nie dotyczy cię to osobiście.

Na początku próbowałam tłumaczyć przyjaciółkom, że moja reakcja wynika z tego, że w małżeństwie mieliśmy trudną sytuację finansową, a po rozwodzie Andrzej szybko się wzbogacił i nie mogę tego zrozumieć. Opowiedziałam o tym również mojej matce, a ona tylko rozczarowana wzruszyła ramionami. Powiedziała, że w życiu tak bywa i nie warto się tym przejmować. I rozumiem, że ma rację, ale czy naprawdę nikt nigdy się z tym nie spotkał? Jakie to nieprzyjemne uczucie.

Potem, przy kolejnych spotkaniach, często próbowałam porozmawiać z Andrzejem, ale nasza rozmowa się nie kleiła. On mnie nie ignorował, ani nie próbował pokazywać swojej przewagi. Po prostu rozmawiał ze mną jak ze starą znajomą, z którą nic go nie łączy.

To najbardziej mnie zasmuciło. Z jego strony spotkałam się z takim neutralnym podejściem.

Postanowiłam, że jednak chcę jeszcze raz spotkać się z Andrzejem, ale już na osobności. On raczej nie zgodzi się na spotkanie ze mną, a ja sama nie do końca rozumiem, o czym z nim rozmawiać, ale wydaje mi się, że to potrzebne i pomoże mi się z nim porozumieć. W końcu kiedyś byliśmy małżeństwem, żyliśmy razem przez rok, a teraz traktujemy się jak obcy ludzie. Myślę, że po prostu go niedoceniłam.