Jak tylko synowa urodziła, teściowa od razu stała się częstym gościem w ich mieszkaniu

Elżbieta Kowalska wymyśliła sprytny plan. Przyjechała do syna pod pretekstem kilkudniowej wizyty, podczas gdy synowa była w szpitalu. Miała pomóc w domu, zrobić porządek. Sama jednak zdecydowała się zamieszkać u młodej pary na stałe i wprowadzić swoje porządki.

Pierwszego dnia wyrzuciła całe jedzenie, które znalazła w lodówce. Teściowa nie przebierała w słowach i w różny sposób obrażała synową. Stwierdziła, że ta głodzi męża. Kazała synowi zrobić przemeblowanie i zajęła sobie całą szafę. Przecież nawet zimowe ubrania przewiozła. Gdy synowa wróciła ze szpitala, zaczęła jej rozkazywać, co ma robić. Syn w ogóle popierał matkę, a jego żona nie chciała się podporządkować.

Żona zażądała, aby teściowa natychmiast opuściła ich mieszkanie. Mąż odpierał się i próbował znaleźć sprzeczne argumenty. Mówił, że niech zostanie i pomoże z dzieckiem. Nie będziemy tak zmęczeni. Ale problem w tym, że mężczyzna bał się nie zgodzić z matką. Wiedział też, że w takim przypadku skandal jest nieunikniony.

Gdy młoda synowa dowiedziała się, że teściowa rządzi na jej terenie, była w szoku. Nie było jedzenia, szafy były zablokowane, rzeczy przestawione. I nie zamierzała wyjeżdżać. Elżbieta Kowalska dosłownie śledziła synową krok w krok i pouczała ją. Czy można tak żyć?

A potem teściowa postanowiła odebrać synową syna. Specjalnie ją oczerniała i krytykowała, aby rozdzielić dzieci. Mąż nie spieszył się interweniować i postawić matkę na miejscu. Biernie obserwował to, co się działo. Udawał, że nic złego się nie dzieje.

Ogólnie rzecz biorąc, nie zaobserwowano żadnych działań z jego strony.

Synowa nie wytrzymała, wypowiedziała się — i urażona teściowa wyjechała do domu. Więcej nawet nie dzwoniła.

I co chcę powiedzieć? Mąż jest mięczakiem czy w czym problem? Czy nie powinien był bronić swojej żony i chronić ją przed tyranią matki? Dlaczego nie zabronił jej rozkazywać? Wszystkim było jasne, że chciała posprzeczać młodych. Ale tak naprawdę wszystko jest trochę inaczej. Syn nie mógł wyprosić matki, bo to najbliższa mu osoba. Czuje się zobowiązany, dlatego milczy.

Ponadto mężczyźnie trudno jest bronić swojej pozycji. Prawdopodobnie w relacjach mama zawsze była dominująca. Dlatego bał się otwartego konfliktu. Niektórzy tak boją się konfliktowych sytuacji, że mogą przez lata milczeć. Tolerują i wszystko obracają w żart. Zresztą, ten problem częściej występuje wśród mężczyzn. Boją się skandali. Prawdziwy paniczny strach. Dlatego dostosowują się, uczą się „rozwiązywać konflikty” za pomocą humoru.

I co robić? Ojcowie powinni od wczesnych lat uczyć dzieci bronić swojej pozycji i wyrażać swoje niezadowolenie, jeśli jest uzasadnione. Jeśli dziecko samo nie nauczy się bronić, nikt mu nie pomoże. Jednak nasi mężczyźni jakoś nie przywiązują do tego należytej uwagi. Rolę obrońcy i wojownika o sprawiedliwość przejmują kobiety. A potem mężowie oskarżają je o wszystkie śmiertelne grzechy, bo przez nie psują się relacje z krewnymi. Co mogę doradzić?

Jeśli konfliktu nie można uniknąć, po prostu się z tym pogódź. Nie musisz być inicjatorem kłótni, może ją zacząć ktoś inny. Jednak jeśli nie będziesz brać wszystkiego do serca, nie cierpieć, będzie łatwiej. A jeszcze trzeba znaleźć sposób, aby uwolnić się od uraz i pretensji. Nie zrzucaj wszystkiego na kobietę, jeśli chcesz pozostać mężczyzną. Jakbyś się nie bał, zbierz się i idź wyjaśniać relacje. Jeśli nie wiesz, jak się zachować w takich sytuacjach, przeczytaj odpowiednią literaturę.

Nie milcz i nie uciekaj od konfliktu. Nawet jeśli to boli lub jest nieprzyjemnie, to mężczyzna powinien rozwiązywać sporne kwestie.