— Jesteś u nas obcą osobą! — powiedziała do mnie synowa

Mimo że dziś są urodziny mojego jedynego wnuka, nie zaproszono mnie na święto. Siedzę sama w domu i obserwuję, jak śnieg osiada na ziemi. W pokoju jest cicho — słychać nawet tykanie zegara.

Mój syn mieszka z rodziną dokładnie naprzeciwko. Widzę nawet światło w ich oknie. Oni świętują, bawią się i rozmawiają wesoło. Wojtuś prawdopodobnie czeka na moment, kiedy zaczną mu wręczać prezenty. Mój prezent pozostanie nierozpakowany…

Wychowywałam syna sama, ponieważ mąż opuścił mnie prawie zaraz po jego narodzinach. Starałam się dołożyć wszelkich starań, by mój syn nie czuł się pokrzywdzony. Wyrósł na bardzo dobrego człowieka. Przynajmniej tak kiedyś myślałam.

Do pojawienia się synowej między mną a Arturem panowały zaufane relacje. Lena bardzo go zmieniła, i to nie na lepsze. Po narodzinach wnuka zaczęły dziać się prawdziwe koszmary. Nie zmieniła swojego stosunku do mnie nawet po tym, jak za własne pieniądze kupiłam im mieszkanie.

Teraz Wojtuś ma 5 lat. Kocham go nad życie. Po porodzie synowa często zwracała się do mnie o pomoc. Rzuciłam wszystko, by jej pomagać. Rozumiałam, że Lena była zmęczona i potrzebowała czasu na odpoczynek i domowe obowiązki. Dlatego z przyjemnością opiekowałam się wnukiem, spacerowałam z nim i nawet pomagałam w gospodarstwie domowym.

A teraz już mnie nie potrzebują. Nie narzucałam się i nie wtrącałam się do ich rodziny. Synowa po prostu dała mi do zrozumienia, że jestem zbędna w ich domu, więc nie ma sensu przychodzić w odwiedziny bez zaproszenia.

— Mamo, czy mogłabyś do nas rzadziej przychodzić? — zapytał mnie pewnego razu syn.
— Artur, co się stało? Przecież widuję wnuka tylko w weekendy. Siedzę w jego pokoju i nawet nie pokazuję się wam na oczy — odpowiedziałam.

— Mamo, my jesteśmy teraz oddzielną rodziną. Musimy spędzać czas razem. Bez obcych.
Chociaż rozumiałam, że syn mówi słowami synowej, bardzo mnie to zraniło. Odłożyłam słuchawkę i rozpłakałam się. Paradoksalnie wnuczek sam mnie woła. Interesuje się mną, ponieważ jego rodzice nie mają czasu, aby poświęcić mu wiele uwagi z powodu pracy.

Doszło do tego, że Wojtusia nawet do mnie nie puszczają. To również inicjatywa synowej. Wydaje mi się, że niedługo zacznie nastawiać przeciwko mnie nie tylko syna, ale i wnuka.
Nie mogę zrozumieć tego, że stałam się “obcą” dla najbliższych osób. Od tego czasu nie dzwonią do mnie i nie zapraszają w gości. Nawet urodziny Wojtusia świętują bez mnie. Mam nadzieję, że przynajmniej przyjmą prezent.

Teraz muszę zadowalać się tylko widokiem z okna. Obserwuję, jak wnuczek bawi się na placu zabaw i płaczę. Nie ma dnia, bym o nim nie myślała. Bardzo się do niego przywiązałam. Tak jak on do mnie.

Dlaczego ja, rodzona babcia, nie mogę pogratulować swojemu chłopcu urodzin?