Kiedy moja mama przychodzi do nas, moja żona uważa, że powinna przynieść torbę z jedzeniem i jeszcze zostawić nam pieniądze, ponieważ mamy małe dziecko. Wstydzę się przed mamą za takie jej zachowanie, ponieważ mama i tak wiele dla nas zrobiła

Kiedy Irena, moja przyszła żona, powiedziała, że spodziewa się dziecka, od razu zdecydowaliśmy się wziąć ślub. Moglibyśmy mieszkać u mojej mamy, ale Irena odmówiła, mówiąc, że nie chce dostosowywać się do teściowej, i lepiej będzie, jeśli będziemy wynajmować mieszkanie.

Moja mama, gdy to usłyszała, sprzedała swoje dwupokojowe mieszkanie, kupiła dwa jednopokojowe, jedno dla siebie i jedno dla nas, w naszym mieszkaniu nawet zrobiła dobry remont, wydając na to wszystkie swoje oszczędności.

Kiedy urodził się nasz syn, mama zaczęła pomagać nie tylko dziecku, ale i pieniędzmi. Rodzice żony nawet na wesele nic nie dali, mają małe pensje i teraz w ogóle nie pomagają. Irena ma młodszą siostrę, która studiuje na pierwszym roku w college’u, a rodzice są teraz zajęci tylko nią.

Pewnego razu teść nawet powiedział, że skoro jestem jedynym synem, to moja mama powinna nam we wszystkim pomagać, ponieważ w starości będziemy musieli się nią opiekować, a oni mają młodszą córkę. Może to i słuszne, ale nie podoba mi się postawa żony wobec mojej mamy.

Kiedy mama przychodzi do nas, Irena uważa, że powinna przynieść torbę z jedzeniem i jeszcze zostawić nam pieniądze, ponieważ mamy małe dziecko. Wstydzę się przed mamą za takie jej zachowanie, ponieważ mama i tak wiele dla nas zrobiła.

Mama ma przyjaciółkę, która 10 lat temu wyszła za mąż po raz drugi i teraz mieszka za granicą. Wiele razy zapraszała mamę w odwiedziny, ale za każdym razem coś przeszkadzało: to tata był chory i potrzebne były pieniądze na leczenie, to moje wesele, kredyt na mieszkanie (aby kupić dwa jednopokojowe, trzeba było dołożyć, i mama wzięła kredyt).

Teraz pracuje na dwóch etatach, uzbierała trochę pieniędzy na remont mieszkania i trochę odłożyła na przyszłość. Ostatnio przyjaciółka znowu ją zaprosiła w gości, nawet zdecydowała się zapłacić za lot, byleby tylko mama przyjechała się z nią spotkać.

Gdy Irena dowiedziała się o tym, tak się oburzyła, że mama zdecydowała wydać pieniądze na podróż, kiedy spodziewamy się drugiego dziecka, że nawet jej to wyraziła. Wyjaśniłem jej, że mama i tak wiele dla nas zrobiła, a my jesteśmy dorośli i powinniśmy teraz sami troszczyć się o swoje dzieci. Zresztą, to żona nalegała na drugie dziecko.

Podejrzewam, że po prostu nie chce wracać do pracy, ponieważ macierzyński się już kończy. Spodziewała się także tym razem pomocy mojej mamy i nie martwi się o nic. Teraz mamy z żoną bardzo napięte stosunki, nalegałem, by mama pojechała do przyjaciółki, i od czasu jej wyjazdu żona ze mną nie rozmawia, raz nawet słyszałem, jak mówi synowi: „Tata jest zły, nie kocha nas”.

Jak mam teraz żyć z nią dalej? Gdyby nie spodziewała się dziecka, prawdopodobnie bym się z nią rozwiódł, ale teraz to po prostu niemożliwe.