— Kobieta powinna tworzyć domowe ciepło, a nie włóczyć się! — oświadczył mąż

Wyszłam za mąż dziesięć lat temu. W tym czasie dwukrotnie zostałam mamą. Oczywiście, porody negatywnie wpłynęły na moją sylwetkę, ale kiedy dzieci były małe, nie miałam czasu, aby się poprawić.

Gdy dzieci podrosły, zaczęłam stopniowo odzyskiwać wolność. Ponadto, nasza sytuacja materialna się poprawiła, ponieważ zaczęłam pracować. Poważnie zabrałam się za siebie, ponieważ nie podobało mi się moje odbicie w lustrze.

Usiadłam na diecie i zaczęłam ćwiczyć w domu. Ułożyłam włosy i wyleczyłam zęby. Sylwetka nie zmieniała się szybko, mimo że całkowicie zmieniłam styl życia. Planowaliśmy latem polecieć z rodziną nad morze, a ja bardzo chciałam do tego czasu poprawić swoją sytuację. Mój trener online poradził mi zapisać się na basen.

Lekarze powiedzieli, że nie mogę obciążać się ciężkim cardio. Poszłam do terapeuty, ginekologa i kardiologa — wszyscy zgodzili się, że mogę pływać.

— Tylko spokojnie i bez przeciążeń.

— Naprawdę mogę?

— Nie tylko możesz, ale powinnaś!

Tego samego dnia, w radości, zapisałam się na basen. Zamówiłam strój kąpielowy przez internet, ponieważ wstydziłam się iść do centrum handlowego z moją figurą. W tamtym czasie nosiłam tylko ubrania oversize i ukrywałam swoje kształty.

Czy wstydziłam się chodzić na basen? Nie, ponieważ chodziły tam takie same kobiety jak ja, które chciały poprawić swoje ciała.

Mąż nie wiedział o moich planach. Nie zdecydowałam się wtajemniczać go w szczegóły. Jednak gdy zobaczył strój kąpielowy, pomyślał, że już przygotowuję się do urlopu.

— Podoba się? — zapytałam, kiedy przymierzyłam.

— Normalny, — odpowiedział sucho.

W dalszej rozmowie dowiedziałam się, że jest przeciwko chodzeniu na basen.

— Jesteś kobietą. Powinnaś tworzyć domowe ciepło, a nie włóczyć się w stroju kąpielowym! — oświadczył mąż.

To mnie tak zraniło, że prawie się rozpłakałam. Twierdził, że będę tam kręcić tyłkiem przed obcymi facetami. Wyobrażacie sobie?

— Sasza, zapisałam się do grupy tylko dla kobiet. Tam nie będzie w ogóle mężczyzn, — odpowiedziałam.

Wzięłam się w garść i dodałam:

— Możesz się też zapisać.

— Jestem w dobrej formie, — ukrył pod koszulką mężczyzna swój piwny brzuch.

— A lekarz powiedział, że muszę chodzić na basen, więc to nie jest mój kaprys.

— Idź, oczywiście, ale wiedz, że jestem przeciw. Mogłaś się ze mną skonsultować przed zapisaniem się na basen i kupnem stroju kąpielowego. Chyba moje zdanie dla ciebie nic nie znaczy.

Wkurzył się i poszedł spać do salonu. Naturalnie, było mi nieprzyjemnie. Od tego czasu zachowywał się bardzo dziwnie. Nawet specjalnie zostawał dłużej w pracy, żeby nie jeść z

nami kolacji.

— Jak długo jeszcze będziesz się dąsać? — zapytałam.

— Co cię nie satysfakcjonuje?

Po tym znowu zaczął mówić, że idę na basen, ponieważ brakuje mi męskiej uwagi. Moje argumenty go w ogóle nie przekonywały.

— W takim razie na morze też nie jedziemy. Czy myślisz, że tam nie będzie mężczyzn? — nie wytrzymałam.

Sasza stwierdził, że gdybym była w swojej dawniej figurze, nie zwracaliby na mnie uwagi, a teraz będą ślinić się. Nie mogłam uwierzyć, że słyszę to z ust własnego męża.

Czyli woli lecieć nad morze z grubą żoną, byleby faceci na mnie nie patrzyli. A ja wzięłam się za siebie i zrujnowałam jego plan.

Bardzo mnie to boli i obrzydza. Nigdy nie sądziłam, że mój mąż jest tak żałosny i zazdrosny. Uważam, że nie zasługuję na takie traktowanie.

Tak czy inaczej będę chodzić na basen. Chcę odzyskać swoją przedciążową formę, aby czuć się piękną kobietą, a nie cieniem męża. Jeśli Sasza nie ma wystarczającej pewności siebie, niech pracuje z psychologiem. Wygląda na to, że każde z nas poleci na urlop osobno.