Mam 37 lat, jestem niezamężna, nie mam dzieci, wzięłam mieszkanie na kredyt. Zwróciłabym się do ojca, ale nie mogę, bo dzięki matce jesteśmy teraz obcymi ludźmi. Gdyby mama nie postąpiła tak nierozważnie, wszystko teraz byłoby inaczej

Moja młodsza siostra ze strony ojca, Karolina, ma życie na najwyższym poziomie, nie to co ja. Ma zaledwie dwadzieścia siedem lat, a już ma wszystko – mieszkanie, samochód, pracę, wszystko dzięki ojcu. Najbardziej przykro mi, że na jej miejscu powinnam być ja. Uważam, że to wszystko jest winą mojej mamy.

Dlatego nie rozmawiam z mamą od wielu lat. Gdyby wtedy zachowała rodzinę z ojcem, wszystko byłoby inaczej. Sprawa jest taka, że będąc już mężatką i mając dziecko, mama przypadkowo spotkała swoją pierwszą miłość i nie oparła się. Mój ojciec dowiedział się o wszystkim, nie wybaczył zdrady, spakował rzeczy i odszedł. „Pierwsza miłość”, widząc co się dzieje, również dosłownie od razu zniknęła.

Mama nie pomyślała o nikim – ani o mężu, ani o mnie. Miała rodzinę! I sama ją zrujnowała. Mama została sama, żyłyśmy z alimentów od ojca, który przez wiele lat skromnie pracował w fabryce, a po rozwodzie nagle, ku zaskoczeniu wszystkich, zajął się biznesem i odniósł sukces.

Ojciec nigdy nie wybaczył byłej żonie, odmawiał jakichkolwiek kontaktów z nią. Kontakty ze mną również stopniowo zanikły, chociaż ojciec regularnie płacił alimenty.

Ojciec nie zmniejszył alimentów nawet wtedy, gdy kilka lat później ożenił się ponownie i w drugim małżeństwie urodziła się mu córka Karolina. Ale od samego początku Karolina miała wszystko, co tylko można sobie wyobrazić. Podróże, ubrania, własny komputer, a nawet telefon komórkowy – w tamtych czasach to było naprawdę coś.

Karolina uczyła się w najlepszej szkole, dokąd codziennie rano zawoził ją kierowca, grała w tenisa, mieszkała w domu z pomocą domową.

A my z mamą żyłyśmy w tym czasie bardzo skromnie. O podróżach nie było mowy. Morze zobaczyłam po raz pierwszy w wieku trzydziestu lat. A moja siostra od dzieciństwa była wszędzie!

Wiem, że zazdrość jest nieładna, ale rozumiem, że gdyby nie wybryk mamy, żyłabym takim samym życiem jak moja siostra ze strony ojca. A tak miałam skromne dzieciństwo. Teraz też żyję skromnie – wzięłam na kredyt małe mieszkanie w nowym budynku na obrzeżach, i rezygnuję ze wszystkiego, płacąc miesięczne raty.

Mam 37 lat, jestem niezamężna, nie mam dzieci. Zwróciłabym się do ojca, ale jak mam to zrobić, skoro dzięki matce jesteśmy teraz obcymi ludźmi. Gdyby mama nie postąpiła tak nierozważnie, wszystko teraz byłoby inaczej.

Mama próbowała rozmawiać ze mną, tłumaczyć, że w życiu nie zawsze wszystko jest tak proste, jak się wydaje, ale fakt pozostaje faktem – przez własną kapryśność nie zachowała rodziny i nie zapewniła mi stabilności finansowej ani w dzieciństwie, ani teraz.