Mam 52 lata, jestem mężatką i mam dwójkę dzieci. A niedawno spotkałam swojego kolegę z klasy. Zazwyczaj ludzie w naszym wieku zapominają o swojej przeszłości i żyją własnym życiem, a ja okazuje się, że nie zapomniałam.

Nie wiem dlaczego, ale nigdy nawet nie pomyślałam, że mogę znaleźć się w takiej sytuacji, ponieważ zawsze widziałam to tylko w filmach, słyszałam o tym od ludzi. Krótko mówiąc, moje życie ostatnio przypomina mi film i nawet nie wierzę, że to się dzieje ze mną.

Dziwne, że wszystko stało się zaraz po tym, jak skończyłam 52 lata. Moje dzieci są już dorosłe i nie potrzebują tyle czasu. Z Andrzejem jesteśmy małżeństwem już od dawna, z biegiem lat zmieniliśmy się i żyjemy ze sobą jak obcy ludzie.

Jednak pewnego dnia, kiedy już nie spodziewałam się żadnych zmian w życiu, spotkałam swoją szkolną miłość.

Zazwyczaj ludzie w moim wieku rzadko pamiętają swoje młodzieńcze uczucia, ponieważ z biegiem lat wszystko się zapomina, ale ja niczego nie zapomniałam.

Zaczęliśmy się z nim komunikować i w trakcie rozmów doszliśmy do wniosku, że ma dokładnie taką samą sytuację jak ja. Byliśmy jak dwie pokrewne dusze, które w młodości rozstały się na jakiś czas, a potem znalazły się, by być szczęśliwymi i nigdy więcej się nie rozstawać.

Od razu zrozumiałam, że jeśli w szkole nam się nie udało, to teraz jest prawdziwa szansa. Nie obchodziło mnie już to, czym żyłam przez te wszystkie lata. Naprawdę było mi wszystko jedno, co pomyślą o mnie inni.

Teraz rozumiem, że nasz związek jest poważny i jestem nawet gotowa rozwieść się ze swoim mężem. Wiem jednak, że dzieci mnie nie zrozumieją, tak samo jak mój mąż. Co więcej, moje otoczenie także mnie nie zrozumie: przyjaciele, znajomi i cała nasza wielka rodzina, będę musiała zapomnieć o dobrych relacjach z nimi.

Również rozumiem, że moje własne dzieci mogą mnie nie zrozumieć. Nie wiem, co i kogo będą we mnie widzieć, gdy dowiedzą się o moim czynie, ale znowu, to jest moje życie, a nie ich.

Dlaczego powinnam tłumaczyć się przed dorosłymi ludźmi?

Już nie jestem tak młoda, by tracić swoją szansę na szczęście, i nie chcę spędzić reszty swojego życia z nudnym mężem, dla którego już nic nie znaczę, i z dziećmi, które od dawna z nami nie mieszkają, dzwonią tylko raz w miesiącu i widuję się z nimi tylko podczas wielkich świąt.