Mam 53 lata. Niedawno rozwiodłam się z mężem, mimo że moje dzieci nie popierały tej decyzji. Ale po rozwodzie poczułam się, jakbym odmłodniała, jakbym wraz z zakończeniem tego małżeństwa odjęła sobie 20 lat. A potem Michał przyprowadził do domu nową panią i zaczęła do mnie dzwonić cała rodzina

Obecnie mam 53 lata, wiek, który z pewnością nie można uznać za młody, ale dopiero teraz, po rozwodzie z mężem, mogłam odetchnąć spokojniej i poczuć się naprawdę szczęśliwa.

Jeśli mam opowiedzieć wszystko od początku, to sprawa wygląda tak, że moja mama, choć mi jej szkoda, należy do tych kobiet, które przez całe życie dźwigały wszystko na swoich barkach w rodzinie. Zawsze zarabiała więcej niż mój tata, sama odprowadzała i odbierała nas z przedszkola, gotowała, prała, sprzątała, wykonywała całą pracę domową bez żadnej pomocy, dopóki trochę nie podrośliśmy.

A tata, no cóż, był raczej tylko dla pozoru: wydawało się, że żyje swoim równoległym życiem, często zmieniał pracę i nie angażował się w sprawy domowe, uważał, że to nie jego sprawa. Dla niego praca zawodowa była wszystkim, a cała reszta, w tym dzieci i dom, to były wyłącznie sprawy kobiece.