Mam dość, że teściowa ciągle zabiera nam jedzenie!

Chcę się z Wami podzielić swoim problemem. Wiem, że znajdą się osoby, które będą mnie krytykować, ale jestem gotowa na krytykę. Rozumiem, że każdy ma swoje zdanie.

Chciałam oddać syna do przedszkola, gdyż właśnie nadszedł jego czas. Jednak nasze przedszkole zostało zamknięte na remont, a w innym nie dostaliśmy miejsca. Zaoferowano nam przedszkole w odległej dzielnicy, ale dojazd tam zajmuje zbyt wiele czasu. Byłam zdezorientowana, ponieważ czekali na mnie w pracy.

Byłam zrozpaczona, bo nie chciałam zmieniać pracy. Trzeba zarabiać pieniądze, ponieważ mąż sam nie radzi sobie z utrzymaniem rodziny. Praca z domu nie wchodziła w grę, ponieważ syn ciągle wymagał mojej uwagi.

Teściowa zaoferowała swoją pomoc. Rozumiała, że znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. Krewna stwierdziła, że z radością zaopiekuje się wnukiem, więc mogliśmy liczyć na jej wsparcie. Byłam szczęśliwa, że sytuacja w końcu się rozwiązała. Co więcej, teściowa dobrze dogadywała się z naszym synem — na początku nie było żadnych problemów.

Rano przygotowywałam obiad, aby teściowa mogła zjeść coś z synem. Kupowałam jej również różne drobiazgi. Po miesiącu w podziękowaniu kupiłam jej torbę, o której marzyła. Jednak potem zaczęłam zauważać, że krewna się rozluźniła. Zaczęła zachowywać się jak u siebie w domu i zjadać wszystko, co znalazła w lodówce.

Kiedy wracaliśmy z mężem do domu, nawet nie mogliśmy zrobić sobie kanapki z herbatą. Zasugerowałam teściowej, że wracamy głodni, jednak ona ignorowała te informacje. Ale wkrótce zauważyłam, że teściowa nie tylko u nas jada, ale po prostu kradnie wszystkie produkty. Cokolwiek bym nie kupiła i w jakiej ilości, wszystkie zapasy „znikały” do krewnych.

Po dwóch tygodniach bezpośrednio zapytałam teściową, dlaczego zabiera nasze produkty. Odpowiedziała, że bardzo smacznie gotuję, dlatego tak robi. Jeśli jeszcze starałam się to ignorować, to mój mąż wpadł w szał. Denerwowało go, że wraca głodny z pracy i musi czekać, aż coś nowego przygotuję. Zdawałam sobie sprawę, że teściowa staje się bezczelna, ale byłam jej wdzięczna za to, że całe dnie opiekowała się synem, więc nie mogłam się zdenerwować.

My z mężem i tak mieliśmy trudno. Szczerze mówiąc, ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, więc ciągłe opróżnianie lodówki negatywnie wpływało na nasz budżet. Z mężem się poradziliśmy i doszliśmy do wniosku, że wynajęcie niani będzie nas dużo taniej kosztować. Gdy zaczęliśmy szukać niani, mąż nagle stanął po stronie swojej matki. Dlaczego tak się stało?