Mama mojego męża zawsze dobrze mnie traktowała, często dawała mi pieniądze i kiedyś obiecałam jej, że zabiorę ją do nas na starość

Mama mojego męża zawsze dobrze mnie traktowała, więc dobrze rozumiałam i byłam gotowa na to, że będę się nią opiekować na starość.

Maria ciągle mi we wszystkim pomagała, opiekowała się moją córeczką, ponieważ wróciłam do pracy, gdy Marta miała zaledwie półtora roku.

Mama męża była dla mnie prawdziwą podporą. Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy musiałam iść do dentysty, a brakowało mi pieniędzy. Właśnie przyszła do mnie, żeby zająć się dzieckiem i zauważyła, że coś jest nie tak, doskonale wiedziała, że wtedy nie mieliśmy pieniędzy.

Maria powiedziała, że coś zapomniała w domu, a wróciła z pieniędzmi, położyła je na stole i powiedziała, że to dla mnie, że nie przyjmuje odmowy i nie trzeba tego zwracać, bo dla bliskiej osoby niczego jej nie szkoda, jestem dla niej jak córka. I zawsze tak było.

A teraz mama męża się postarzała, trudno jej samej, więc z mężem zdecydowaliśmy, że czas ją zabrać do nas. Nie było żadnych problemów, bo mamy trzypokojowe mieszkanie. Mąż przewiózł rzeczy mamy, a następnego dnia miał ją do nas przyprowadzić.

Niespodziewanie nasza córka powiedziała, że jest przeciwna temu, żeby babcia mieszkała u nas. Będzie mieszkała w pokoju przechodnim i przeszkadzała wszystkim, w mieszkaniu będzie czuć, że mieszka tu starsza osoba i córka nie będzie mogła zapraszać swoich przyjaciół, będzie jej niewygodnie.

Bardzo mnie to zasmuciło. Marta ma już 20 lat, jest dorosła, powinna wszystko rozumieć.

Powiedziałam córce, że i tak zabierzemy babcię do nas, a jeśli jej się coś nie podoba, to może wynająć sobie mieszkanie. Marta została w domu, ale obraziła się na mnie, a mnie jest przykro na duszy, bo wychodzi na to, że jeśli będę starsza, Marta też może się ode mnie odwrócić. Na kogo wtedy mogę liczyć, jeśli mam tylko jedną córkę?