Mama nie zaprasza nas do siebie, bo nie podoba jej się wygląd mojego męża

Moja mama jest miłośniczką piękna. Przynajmniej tak uważa. Stara się otaczać tylko tymi ludźmi, którzy podzielają jej zdanie i nie psują atmosfery. Mój mąż do tego grona nie należy, ponieważ swoim wyglądem obraża wysublimowany gust mojej mamy. Mówiąc prościej — nie lubi nosić garniturów.

Nasza rodzina jest ogólnie twórcza. Tata zajmował się muzyką, a mama — sztuką plastyczną. Ja też skończyłam szkołę muzyczną, ale nie poszłam w ślady rodziców, czym ich bardzo rozczarowałam. Zwłaszcza mamę.

Mimo wszystkich moich twórczych zapędów, nie stałam się częścią naszej bohemy. Sama nie wiem, jak to się stało. Jednak mam zupełnie inne spojrzenie na życie.

Chociaż mama uważa się za niezwykłą artystkę, jej talentów nikt nie docenia. Obecnie uczy plastyki w szkole, ponieważ w ciągu ostatniego roku nie sprzedała ani jednego obrazu.

Dlaczego tak mówię o twórczości mamy? Nie, to nie z zazdrości. Po prostu obiektywnie patrzę na sytuację i rozumiem, że to, co maluje moja mama, trudno nazwać sztuką. Po prostu miesza kolory, a potem próbuje opowiadać o wartości tego obrazu. Ja już nie daję się nabrać na jej wywyższoną gadaninę.

Mama nie jest twórcą, choć wszelkimi sposobami temu zaprzecza. Opowiada, że ma wyrafinowany gust i szczególne poczucie piękna. Dlatego uznała, że ma prawo wygłaszać mojemu mężowi uwagi dotyczące jego wyglądu. Chodzi o to, że on nie nosi garniturów. Mama uważa, że nie można przychodzić w gości w dżinsach czy sportowych ubraniach. Czy to znaczy, że muszę założyć wieczorową suknię, jeśli chcę odwiedzić mamę?

Mój mąż pracuje w warsztacie samochodowym. Jest bardzo dobrym specjalistą, ale dalekim od światopoglądu mojej mamy. Kiedy po raz pierwszy przyszedł do niej w koszuli i dżinsach, zrobiła awanturę. Mówiła, że zaproszeni są ważni goście i wszyscy powinni być w strojach biznesowych. Prawdziwy dress code!

Po tym incydencie mama oznajmiła, że więcej nas nie zaprosi. Zmieni zdanie tylko wtedy, gdy wybijemy się z szarej masy. Mój mąż nie przejął się tym zbytnio. Ja też, w zasadzie. Przynajmniej nikt nie będzie nam truł głowy.

Kiedy mama zrozumiała, że bez męża też nie będę do niej przychodzić, zaczęła się oburzać:

— Przez swojego ograniczonego męża niszczysz rodzinę! Wkrótce zapomnisz, jak mamy na imię!

Nie tłumaczyłam się. Przestaliśmy się spotykać z jej inicjatywy. Nie zamierzałam tańczyć, jak mi zagra, i zmuszać męża do robienia czegoś, czego nie chce.

Może w garniturze wyglądałby dobrze, ale nie powinien robić tego ze względu na kaprysy teściowej.

Kocham mojego męża takim, jaki jest. Nie przeszkadza mi, że nie zna się na obrazach, muzyce klasycznej i nie nosi smokingu. Za to jest dobrym człowiekiem. Wybierałam sobie męża, a nie modela na pokaz mody, żeby moja mama była zadowolona.