Mama próbuje mnie nastawić przeciwko byłemu mężowi, choć my nadal dobrze się komunikujemy

Moja mama zajmuje się nie tym, czym powinna. Chce nastawić mnie i moje dziecko przeciwko byłemu zięciowi. Nie podoba jej się, że często się z nim spotykam i utrzymuję zdrowe relacje.

Uważa go za łajdaka, ponieważ rozwiedliśmy się z powodu innej kobiety. Mama ciągle powtarza, że kiedyś on również ją porzuci dla kolejnej dziewczyny. Wydaje się, że zapomniała, że mój ojciec, którego uwielbiała, ją zdradził.

Mój pierwszy małżeństwo to był błąd. Zbyt wcześnie zdecydowaliśmy się na formalizację związku, choć zdawaliśmy sobie sprawę, że jesteśmy zbyt różni. Gdy magia zniknęła, a mój mąż zdał sobie sprawę, że małżeńskie życie jest nudne, zaczął szukać przygód.

Przez dwa lata próbowaliśmy naprawić to, co się zepsuło. Nie szło nam dobrze, bo szczerze mówiąc, nikt tego naprawdę nie chciał. Później dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza, więc złożyłam wniosek o rozwód.

Rozstaliśmy się pokojowo, bo obydwoje byliśmy na to psychicznie gotowi. Teraz były mąż płaci tylko alimenty – z hipoteką radzę sobie sama, a on dobrowolnie zrezygnował z mieszkania.

Jest dobrym ojcem. Kocha córkę i poświęca jej dużo uwagi. Nawet podczas choroby może mnie zastąpić, więc zawsze liczę na jego pomoc. Staram się radzić sobie sama, ale gdy pilnie potrzebuję pomocy, on nie odmawia.

Jednak staram się go nie obciążać. Mama wyprowadzała mi mózg po rozwodzie.

Wydawało się, że nie rozumie, że już dawno przestaliśmy się kochać, a nasz związek był tylko formalnością. Krewna uważała, że powinnam za wszelką cenę utrzymać rodzinę, cokolwiek by mąż nie zrobił. W końcu się uspokoiła. Nawet zmieniła taktykę i zaczęła nazywać go nie po imieniu, ale kozłem.

Mam dość ciągłego słuchania matczynych przemówień. Tym bardziej, nie uważam byłego za ostatniego łajdaka. Ludzie nie muszą się kochać – to normalne. Mamę denerwuje, że zachowuję neutralność, bo ona chciałaby więcej akcji.

Mama także przeżyła rozwód. Jednak mój ojciec postąpił podle – odszedł i o mnie zapomniał. O moim byłym nie można tego powiedzieć. Nie zapomina o swoich rodzicielskich obowiązkach.

Najbardziej denerwujące jest to, że mama nastawia córkę przeciwko niemu. Córka jest już w takim wieku, że wszystko rozumie. Łatwo jej zasiać w głowie zamęt, a mamie to świetnie wychodzi.

Córka chce się widywać z tatą. I ja nie mam nic przeciwko. Ale nasza babcia urządza histerie. Twierdzi, że gdyby był porządnym mężczyzną, nie zostawiłby nas. Takie słowa mówi 7-letniemu dziecku. Po co?

— A co w tym złego? Wnuczka ma prawo znać prawdę!

Nie chcę, aby dziecko przestało się komunikować z biologicznym ojcem. Nie ma w tym nic złego. Poza tym były myśli, że to ja mówię córce te wszystkie nieprawdy.

Musiałam podjąć radykalne kroki. Dałam mamie do zrozumienia, że jeśli się nie uspokoi, zabronię jej widywać się z wnuczką.

Teraz udaje atak serca i robi z siebie nieszczęśliwą. Patrzeć na to jest obrzydliwe! Czasami jej nawet współczuję, ale sama jest sobie winna – nie powinna zasypywać wnuczki głupotami.