Mamy z mężem dwie własne mieszkania, a ten fakt nie daje spokoju jego siostrze. Ona chce zamieszkać w jednym z nich

Anna to młodsza siostra mojego męża. Kiedy wyszłam za mąż, ona jeszcze chodziła do szkoły. Zamieszkaliśmy od razu osobno, więc nie utrzymywaliśmy szczególnych relacji z różnych powodów.

Jednym z nich była odległość. Nasze mieszkanie znajdowało się na drugim końcu miasta, więc często odwiedzanie się było problematyczne, ponieważ droga zajmowała dużo czasu. Spotykaliśmy się na rzadkich rodzinnych świętach organizowanych przez teściową albo przyjeżdżali do nas na urodziny któregoś z członków rodziny.

Ogólnie widzieliśmy się z jego siostrą kilka razy w roku, a z rodzicami męża nieco częściej. Teraz jego siostra jest również zamężna i mieszka z mężem w jednym mieszkaniu z jej rodzicami.

My z mężem zaczynaliśmy nasze wspólne życie w małej kawalerce. Oboje dużo pracowaliśmy, we wszystkim sobie odmawialiśmy. Robiliśmy to wszystko, żeby zebrać potrzebną sumę na wkład własny na mieszkanie. Ponieważ dużo pracowaliśmy i dorabialiśmy, udało nam się dość szybko spłacić kredyt.

Kontynuowaliśmy pracę i po kilku latach udało nam się kupić dwupokojowe mieszkanie, w którym teraz mieszkamy. Postanowiliśmy, że nie sprzedamy naszej kawalerki, tylko będziemy ją wynajmować.

Pojawiły się wolne pieniądze, zaczęliśmy jeździć na wakacje za granicę, kupiliśmy nowy samochód. Ten fakt, że mamy dwa mieszkania na własność, nie daje spokoju siostrze mojego męża.

Każde nasze spotkanie kończy się rozmowami o tym, jakie to mamy szczęście. W jej słowach czuć zazdrość, której zresztą nie ukrywa. Już nawet nie daje subtelnych wskazówek, tylko mówi wprost, że powinniśmy pozwolić im bezpłatnie zamieszkać w tej kawalerce.

Chcą mieszkać osobno od rodziców. Sami nie są w stanie kupić mieszkania w najbliższym czasie, bo tylko mąż pracuje, a jego pensja nie jest duża.

Kiedy pytam ją: “Co ci przeszkadza iść do pracy?”, zaczyna narzekać, że teraz trudno o dobrą pracę. Zaproponowaliśmy, żeby wynajęli to mieszkanie od nas z dużą zniżką.

Kiedy ja i mój mąż tylko się spotykaliśmy, ale już planowaliśmy ślub, on wyjeżdżał do pracy za granicę na kilka miesięcy, żeby zarobić pieniądze na to, abyśmy mogli żyć osobno i nie być zależnymi od nikogo.

Dlaczego mąż siostry nie może postąpić tak samo? Może nie chce mu się pracować? Tam trzeba harować od rana do wieczora, czasem nawet bez dni wolnych. Oczywiście, lepiej siedzieć w ciepłym biurze.

Z każdym razem coraz mniej chętnie zgadzamy się na spotkania z nimi. Rodzice męża nie popierają swojej córki w tej sprawie.

Teściowa opowiadała, jak jej córka spędza dni. Nie gotuje, sprząta rzadko, trudno ją namówić, żeby poszła do sklepu.

A my, pracując od rana do wieczora, powinniśmy oddać im mieszkanie, które przeznaczone jest dla naszego dziecka, do bezpłatnego użytkowania