Mąż obraził się na mnie, ponieważ nie chciałam spędzić noworocznych świąt w domu

Z powodu zasady mojego męża spędziliśmy noworoczne święta osobno. Ja aktywnie spędziłam czas i spotkałam się ze wszystkimi bliskimi, a on siedział w domu i objadał się. Jeszcze się na mnie obraził, bo nie chciałam mu dotrzymać towarzystwa. Uważa, że przy takiej pogodzie nie jest komfortowo spacerować, lepiej ogrzewać się w domu.

Od razu powiedziałam mu, że nie zamierzam spędzać całego urlopu w domu. W ogóle nie lubię długo spać, leżeć i spędzać czas biernie. Nawet w weekendy znajduję sobie różne zajęcia, żeby nie próżnować. A mój mąż może nawet nie wyjść z pokoju nad morzem.

Kiedyś był bardziej energiczny. Pewnego razu pojechaliśmy do Egiptu i tam złapał jakąś infekcję. Tak mu się spodobało leżenie w pokoju, że uznał, iż taki wypoczynek jest super.

Choć poczuł się lepiej po kilku dniach, stamtąd nawet nie wyszedł.

Po powrocie powiedział mi, że to najlepszy wypoczynek w jego życiu. Kostia postanowił, że już czas zrezygnować z aktywnego spędzania czasu. Mówił, że wiek na to pozwala.

Został leniwym foką. Po pracy od razu leci na kanapę. Kiedyś razem uprawialiśmy sport i biegaliśmy rano, teraz nawet nie chce przejść jednego przystanku pieszo. Cały wolny czas mąż spędza przed telewizorem. I towarzyszy temu jedzenie jakichś niezdrowych rzeczy, co odbiło się na jego figurze.

Próbowałam z nim rozmawiać, ale to na nic. Ciągle się tłumaczy zmęczeniem i złym samopoczuciem, ale ja wiem, że to tylko wymówki. Jego priorytety się zmieniły. Aby nie naciskać na niego i nie denerwować się, po prostu zaczęłam spędzać czas osobno.

Jednak co do świętowania Nowego Roku mieliśmy poważne różnice. Nawet nie chciał ze mną wyjść na plac, żeby na choinkę popatrzeć. O odwiedzinach rodziny i przyjaciół nawet nie wspominając. Kiedyś chodziliśmy razem na lodowisko, na bożonarodzeniowy jarmark, a w tym roku ledwie namówiłam go, by kupił produkty na świąteczny stół.
Nowy Rok świętowaliśmy w domu. Pierwszego stycznia zaproponowałam mu spacer. Pogoda była świetna, grzech siedzieć w domu. Kostia powiedział, że źle się czuje, więc nie chce nigdzie iść. Właśnie dlatego poszłam na spacer sama.

— Po co mnie męczysz? Tam zimno, pełno ludzi. W domu też dobrze. Lepiej obejrzyjmy jakiś film, — powiedział mąż.

Filmy mogę oglądać w tygodniu, a podczas noworocznych świąt chcę trochę ruchu. Postanowiłam zrealizować wszystkie swoje plany, ale bez męża. Nie chce — nie musi. On, oczywiście, obraził się na mnie za to, że nie zostałam z nim w domu. Ale mnie to było obojętne — nie chciałam psuć sobie nastroju.

Poprzednie lata nie były takie. Odwiedzaliśmy jarmark, chodziliśmy do przyjaciół, jeździliśmy na sankach. W tym roku robiłam wszystko sama. Znajomi, którzy mnie spotkali, myśleli, że się rozwiedliśmy, skoro nie byliśmy razem.

Wygląda na to, że mąż stał się uzależniony od jedzenia i lenistwa. Nie chcę ulegać jego prowokacjom i również stać się foką. Przygnębia mnie, że mąż tak się zachowuje. Jeśli kiedyś potępiał leniuchów, teraz sam się takim stał.

Jeśli nic się nie zmieni, złożę wniosek o rozwód. Nie mogę i nie chcę żyć z mężczyzną, który nie może oderwać się od kanapy. Niech mąż się dąsa, na mnie to nie działa.

Bardzo żałuję, że spędziłam noworoczne święta w samotności, ale nie miałam innego wyjścia. Mam nadzieję, że ten kryzys wkrótce minie i wszystko się ułoży.