Moja teściowa ma trzech synów i lubi odwiedzać każdego z nich. Niedawno przyszła kolej na nas – Anna przyszła do nas i zaczęła wprowadzać swoje porządki. Cokolwiek bym nie zrobiła, ona poprawiała i nie zapominała dawać mi rad. Staram się zachować spokój i być jak najbardziej uprzejma wobec matki mojego męża, ale nie wiem, jak długo jeszcze to wytrzymam. Jak komunikować się z taką osobą?

Wyszłam za mąż za wspaniałego mężczyznę, mieszkamy oddzielnie. Viktor ma jeszcze dwóch braci, czyli moja teściowa ma trzech synów i wszyscy są żonaci. Anna to bardzo aktywna kobieta. Od dzieciństwa przyzwyczaiła się rządzić swoimi synami i teraz stara się nie stracić swoich pozycji, aktywnie ingerując w życie swoich synów.

Nam, synowym, z nią nie jest łatwo. Oprócz tego, że jest osobą, która uważa, że zawsze trzeba słuchać starszych, nawet jeśli mówią bzdury. Jeszcze jest strasznie oszczędna. A jej ulubioną czynnością jest jeżdżenie od rodziny jednego syna do drugiego na inspekcje.

Robi to wszystko po to, aby sprawdzić, czy synowe prowadzą dom prawidłowo, a jak zwykle nieprawidłowo, to by móc im dawać rady. Gdyby tylko dawała naprawdę dobre rady, i to spokojnie, to byłoby inaczej. Ale ona jest impulsywna i niecierpliwa. Zobaczy coś nie tak – od razu wydaje instrukcje, przy czym takim tonem, że zostaje tylko milczeć, a jeszcze lepiej – zapisywać za nią jej bezcenne rady. Wytrzymać to wszystko jest niemożliwe.

Niedawno przyszła kolej na nas – Anna przyjechała do nas i zaczęła wprowadzać swoje porządki. Łyżki i widelce trzeba kłaść tam, gdzie jej się podoba, na dole, bo jest niska. A my w rodzinie wszyscy wysocy, wolimy kłaść na górze. Zupy gotować ciągle na mięsie nie można – to wszystko strata pieniędzy. Lepiej gotować na wywarze warzywnym i nie obchodzi, że wszyscy lubimy jeść mięso, a pieniędzy wystarcza. Ciągle chodzi po wszystkich i wyłącza światło w mieszkaniu, opowiadając, że trzeba oszczędzać światło.

Przychodzę ze sklepu i wyrzucam torby, ale teściowa od razu pędzi do kosza na śmieci i wyciąga je z powrotem, nawet jeśli torba jest brudna. Bo przecież można ją umyć i użyć ponownie. Nie rozumiem po co, skoro dają je w sklepie za darmo.

Najgorsze, co mi radziła – zszywać dziurawe skarpetki, bo to bardzo oszczędne i tak cztery pary można nosić przez kilka lat. Ale to tak niemądre – mamy pieniądze. Mąż ma wysoką pensję, ja też. Możemy sobie pozwolić na kupowanie wszystkiego nowego. Po co chcieć?

Zachowanie teściowej jest dziwne i nielogiczne. I nie można jej wyrzucić z domu, a trudno ją znosić. Pewnego razu mąż opowiadał o swoim dzieciństwie. Mówił, że żyli bardzo biednie. Mąż teściowej żył dla siebie, rodziną niezbyt się przejmował. Właściwie trzech synów ciągnęła na sobie, a jeszcze na utrzymaniu męża. Więc nie dziwne, że teraz ma taki niepokój.

Staram się trzymać i być jak najbardziej uprzejma wobec matki mojego męża, ale nie wiem, jak długo jeszcze mnie starczy. Jak komunikować się z taką osobą?