Na weselu swojego syna byłam bardzo smutna – nie mogłam zrozumieć, dlaczego mój syn ożenił się właśnie z tą dziewczyną, która w ogóle do niego nie pasuje. Mój nastrój widzieli wszyscy inni goście, więc tym samym dość mocno zepsułam ceremonię weselną. Dopiero po latach zrozumiałam, jak bardzo się myliłam co do swojej synowej.

Kiedy Michał przyszedł do nas z mężem i poinformował nas o tym, że zamierza się ożenić, byliśmy bardzo zdziwieni, bo nawet nie wiedzieliśmy, że spotyka się z kimś.

– Jak to zamierzasz się ożenić? Przecież nawet nie przedstawiłeś nam swojej narzeczonej! Jak można tak postąpić? – powiedziałam synowi.

Nasz syn zawsze był takim dobrym i posłusznym chłopcem. Skończył studia na uniwersytecie i od razu znalazł pracę. Po tym przeprowadził się do wynajmowanego mieszkania. Od tego czasu rzadko dzwonił do nas, a jeszcze rzadziej odwiedzał. Nawet z mężem nie podejrzewaliśmy, że nasz syn ma narzeczoną.

Nalegałam, aby syn jak najszybciej przedstawił nam swoją narzeczoną. Gdy Michał przyprowadził do nas swoją Annę, byłam tak zdziwiona, że nie mogłam wydobyć słowa. Po prostu nie mogłam zrozumieć: jak mój syn mógł wybrać sobie na żonę taką dziewczynę? Ta Anna nawet nie potrafiła mówić normalnie, pochodziła z jakiejś wsi, nie wyróżniała się pięknymi manierami.

Annę wychowała ciocia. Ponieważ Anna bardzo kochała dzieci, zatrudniła się jako opiekunka w przedszkolu. I dzieci, i koledzy bardzo kochali Annę za jej dobroć.

Ale ani ja, ani mój mąż nie polubiliśmy Anny. Zaczęliśmy odwodzić naszego syna od ożenku z tą dziewczyną. Ale nasz syn powiedział, że bardzo kocha Annę i że my też ją pokochamy, gdy lepiej ją poznamy.

Co tylko nie robiłam, aby ich rozdzielić! Ale nic nie pomogło. Musieliśmy przygotować się do wesela. Na weselu z strony panny młodej była tylko jej ciocia i dwie koleżanki. Wszyscy patrzyli na Annę z wielką miłością. Ciocia opowiadała mi, jak jej bratanica jest dobra i pracowita, ale nawet to nie zmieniło mojego stosunku do mojej synowej.

Rok Anna i Michał mieszkali w wynajmowanym mieszkaniu, a potem zdecydowali się zbudować swój dom. Aby szybciej zaoszczędzić pieniądze, młodzi przeprowadzili się do nas.

Wtedy naprawdę poznałam swoją synową. Nie tylko zrozumiałam, jaka jest naprawdę, ale też pokochałam ją jak córkę. Anna okazała się być naprawdę światłym i dobrym człowiekiem. Nie tylko zdążyła chodzić do pracy, ale także wykonywała wszystkie prace domowe. Dzięki temu mogłam normalnie odpocząć.

Zauważyłam też, że i mój syn dzięki swojej żonie zaczął się zmieniać na lepsze. Teraz również brał udział w pracach domowych: mógł umyć naczynia i posprzątać mieszkanie. Nigdy wcześniej tego nie robił.

A potem Michał zaczął budowę swojego domu. Oczywiście pomagali mu krewni i przyjaciele, ale bardzo dużo w swoim domu robił też sam. Nawet tego się po nim nie spodziewałam.

A potem synowa urodziła nam wnuki. Najpierw wnuczkę Marię, a potem wnuka Andrzej. Żyją bardzo dobrze, dusza w duszę. A my z mężem cieszymy się za nich. Bardzo kocham Annę i swoje wnuki. Bardzo mi wstyd, że wcześniej tak źle traktowałam synową.