— Nie zaprosiliście mnie, dlatego nie przyjechałam! — obraziła się synowa

Synowa nie przyjechała na moje urodziny i nawet mnie nie złożyła życzeń. Spodziewała się osobistego zaproszenia. Skoro zadzwoniłam do syna, to spodziewała się, że zapraszam tylko jego.

Nigdy nie mogłam znaleźć z nią wspólnego języka. Jest osobą dziwną. Ale ostatnio zachowuje się jeszcze dziwniej. Dlaczego miałabym do niej dzwonić? Czy nie wie, że mam urodziny? Synowa nie jest miejską damą. Wychowała się w naszej wsi. Jej rodzice są bardzo porządni. Mam z nimi świetne relacje, czego nie można powiedzieć o ich córce. Nie są bogaci, żyją z gospodarstwa, więc przyzwyczaili się do ciężkiej pracy. Ale córkę chyba rozpieszcili i rozpuścili, skoro wyszła na taką osobliwość.

Teraz to dziwo nie daje mi spokoju. Uroiła sobie, że jest królową i wymaga odpowiedniego traktowania. Ostatnio zrobiła synowi awanturę, że czas na remont. Ale przecież w zeszłym roku kupili mieszkanie i je odświeżyli. Po co znowu wydawać pieniądze? Mój syn bardzo kocha swoją żonę, więc idzie na wszystkie jej prowokacje. Nie raz mu mówiłam, że to on jest mężczyzną i powinno zależeć od niego ostatnie słowo. Ale czy on mnie słucha? Włożył pieniądze w remont i wydał wszystkie swoje oszczędności.

Synowa wybierała wszystko, co najdroższe. Za te pieniądze można byłoby wziąć kawalerkę na kredyt. Ona nigdzie nie pracuje, więc nie wie, jak ciężko synowi przychodzi każda wydana złotówka. Tylko umie je wydawać. Lepiej by kupili mieszkanie i wynajmowali je. Mieli by dodatkowy grosz. Ale nie! Teraz wszystko mają w złocie i cekinach. Synowa ma okropny gust. Jej przesadny remont nikomu się nie podoba.

Nie ma w niej poczucia umiaru. Gdy zaczęła się bawić w luksus, przegięła wszędzie. Syn proponował wynajęcie projektanta, ale po co? Jego żona stworzyła jakąś mieszaninę, na którą trudno patrzeć bez łez. Śmiać mi się chce, gdy do nich przychodzę. Ale to nie moja sprawa — niech sobie żyją. Remont w ich mieszkaniu całkowicie odzwierciedla wnętrze synowej.

Ale teraz nie o tym. Wróćmy do moich urodzin. Nie zamierzałam urządzać wielkiego przyjęcia, ale chciałam to uczcić. Jak co roku.

Zwykle zapraszam najbliższą rodzinę i przyjaciół. Wszystkich obdzwoniłam i poinformowałam, kiedy planuję świętowanie. Ale przyszedł tylko syn. Myślałam, że synowa jest chora albo nie mogła wyjść z pracy. Okazało się, że po prostu postanowiła mi pokazać swój charakter.

Przed świętem zadzwoniłam do syna i powiedziałam, że czekam na nich w sobotę o 18:00. Każdy by zrozumiał, że zapraszam również synową. Jednak ona postanowiła wszystko zepsuć.

Milczała do ostatniej chwili. Gdy syn zaczął się zbierać, stwierdziła, że nigdzie nie pójdzie. Twierdziła, że nie została zaproszona. Została w domu z zasady.

Chciała, aby syn został z nią w domu, ale on powiedział, że nie może opuścić urodzin matki. Kiedy dowiedziałam się o tym wszystkim od syna, postanowiłam zadzwonić do synowej.

— Nie zaprosiliście mnie, dlatego nie przyjechałam — oznajmiła.

— A złożyć mi życzenia nie chcesz? Może wysłać wiadomość? Skoro jesteście z synem jedną rodziną, to zaprosiłam was razem. Trudno to zrozumieć?

Nie chciała przyjechać, mimo że zaproponowałam zapłatę za taksówkę. Powiedziała, że nie zamierza się poniżać. Skoro wcześniej jej nie zaproszono, to nigdzie nie pójdzie.
Postanowiłam odpuścić. Nie musi mi pokazywać swoich sztuczek. Uważam, że nikogo nie obraziłam. Nigdy nie dzwonię do wszystkich gości osobno. Po co dzwonić do męża i żony?

Ostatnio coraz częściej zastanawiam się, czy syn nie zrobił błędnego wyboru. Będzie miał problemy z taką żoną. On chyba już to sam rozumie. Ale nie zamierzam wtrącać się w jego osobiste sprawy. To jego życie.