O tym, że mąż znalazł inną, poinformowała mnie telefonicznie teściowa. Była bardzo zadowolona, że teraz będzie miała nową synową.

Z Michałem byliśmy w małżeństwie przez 10 lat. Moich rodziców już dawno nie było, więc na jakąkolwiek pomoc nawet nie liczyłam.

Na początku mieszkaliśmy z teściową, ale od razu jej się nie podobałam. Lubiła mnie pouczać, prosiła, żebym nie wchodziła do kuchni, jeśli ona tam jest. Wychodziło na to, że najpierw gotowała matka męża, a potem ja.

Michał jakoś na to nie zwracał uwagi, nie chciałam nic mówić. Ale gdy był na urlopie, zauważył, jak mama się do mnie odnosi. Mąż sam postanowił porozmawiać z matką, a Anna powiedziała, że nigdy nie zmieni swojego stosunku do mnie, bo jej się nie podobam.

Wtedy mąż zdecydował, że musimy mieszkać osobno i wzięliśmy jednopokojowe mieszkanie na kredyt niedaleko od jego matki.

Kiedy urodziła się nasza córeczka, mąż często chodził spać do swojej mamy, mówił, że dziecko nie daje mu spać, czasami spędzał u niej całe weekendy. Gdy córeczka trochę podrosła, zaczął zabierać ją ze sobą. Potem czasami prosiłam go, żeby wziął córkę do mamy, ale mąż z jakiegoś powodu odmawiał. Pewnego dnia przestał zabierać córkę ze sobą.

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie matka męża. Byłam zdziwiona, bo po naszej wyprowadzce nie dzwoniła ani razu. Anna powiedziała mi, że jej syn znalazł sobie inną, jest z nią szczęśliwy i będą mieszkać w jej mieszkaniu razem z nią.

Byłam zaskoczona, nawet nie wiedziałam, co jej powiedzieć, a matka męża po prostu odłożyła słuchawkę.

Po tym po prostu uczyłam się żyć sama: córeczka poszła do przedszkola, zarabiałam pieniądze, nie było żadnej pomocy. Ale przyzwyczaiłam się, stopniowo sprawy się układały, córka rosła, miała spokojny charakter i nie sprawiała mi problemów.

Minęły 3 lata i Michał po raz pierwszy pojawił się w moim progu. Powiedział, że już się rozwiódł, prosił o wybaczenie. Jego mama teraz leży chora, a mąż prosił, żebym się nią zaopiekowała, bo jest babcią naszej córki.

Mieszkanie, w którym mieszkamy, mąż zostawił nam, więc święcie wierzył, że powinnam zająć się jego matką. Michał powiedział, że jestem kobietą, mam wykształcenie medyczne, będzie mi łatwiej, a on jako mężczyzna nie będzie opiekował się mamą.

Czy naprawdę myślał, że się zgodzę? Ich rodzina jest mi całkowicie obojętna. Nikt mi nie pomagał. Ani była teściowa, ani Michał nie myśleli o mnie. Anna cieszyła się nową synową, więc teraz niech się do niej zwróci.