Ojciec rozwiódł się z nową żoną i został bez dachu nad głową. Nalegam, aby wystąpił o podział majątku, ale on odmawia. Jak go przekonać, nie wiem

Nigdy nie myślałam, że w mojej rodzinie może wydarzyć się coś takiego, ale kwestie mieszkaniowe dotknęły również nas.

Mojej mamy nie ma już od wielu lat. Przez całe świadome życie wychowywał mnie tylko ojciec. Nie chciał zakładać nowej rodziny, dopóki nie zapewni mi stabilności. Oczywiście, spotykał się z kobietami, ale były to tylko przelotne znajomości.

Kilka miesięcy po moim ślubie ojciec oznajmił, że również myśli o ponownym małżeństwie. Poznał mnie z przyszłą macochą. Była to dorosła, samodzielna kobieta. Miała dwoje dzieci, zajmowała odpowiedzialne stanowisko, sympatycznie rozmawiała ze mną i z tatą. Dlatego poparłam ojca w jego decyzji o ślubie z tą kobietą.

Aby pomóc nam z mieszkaniem, ojciec sprzedał swoje trzypokojowe mieszkanie, sobie kupił kawalerkę, a resztę pieniędzy przekazał nam z mężem. Ojciec przeprowadził się do swojej nowej żony. Mieszkali razem z jej dziećmi. Syn studiował na trzecim roku uniwersytetu, a córka chodziła do siódmej klasy. Wkrótce zaczęłam słyszeć rozmowy o tym, że ich rodzinie potrzebne jest większe mieszkanie. Czwórce osób było niewygodnie żyć w dużym, ale jednak dwupokojowym mieszkaniu.

Mój przyrodni brat miał mieszkanie odziedziczone po ojcu, ale macocha zdecydowała, że sprzeda mieszkanie mojego taty, a uzyskane pieniądze wykorzysta jako dopłatę przy wymianie swojego dwupokojowego mieszkania. Przecież byłoby znacznie łatwiej, gdyby jej syn przeprowadził się do swojego własnego mieszkania. Był już dorosły i samodzielny.

Szczerze mówiąc, nie byłam zachwycona takim rozwiązaniem, bo okazało się, że małżeństwo z moim ojcem było dla macochy już czwartym! Z poprzednimi mężami mieszkała po kilka lat, a potem ich porzucała z różnych powodów. Bałam się, że mojego tatę może czekać taki sam los, ale mu tego nie powiedziałam. I wcale nie chciałam, żeby w razie rozwodu został bez dachu nad głową.

Na początku wszystko było w porządku, transakcja się odbyła, i ojciec z nową rodziną przeprowadził się do nowego, przestronnego mieszkania. Z sprzedaży swojego mieszkania nie otrzymał ani grosza. Pozostałe pieniądze zostały przeznaczone na remont.

Po pewnym czasie zauważyłam, że ojciec stał się bardzo smutny, milczący i, co wydało mi się bardzo dziwne, bardzo zmęczony. Przestał opowiadać, co dzieje się w jego nowej rodzinie. Oczywiście, wielokrotnie pytałam, co się stało. Ale tata odpowiadał, że wszystko jest dobrze. Prawdopodobnie nie chciał mnie martwić, bo byłam wtedy w ciąży.

Wkrótce dowiedziałam się, że tata się rozwiódł i, jak przystało na honorowego mężczyznę, odszedł bez niczego. Moje obawy się potwierdziły. Bardzo mi szkoda ojca, nie chce mieszkać u nas, nie chce też przyjąć pieniędzy na wynajem przyzwoitego mieszkania. Niedawno został zwolniony z pracy i teraz jest zwykłym taksówkarzem. Pracuje prawie na okrągło, śpi tylko kilka godzin na bazie. Nalegam, żeby wystąpił o podział majątku, ale on odmawia. Jak go przekonać, nie wiem. I to mnie bardzo smuci.