Po wybryku teściowej nalegałam na przeprowadzkę. Wszystko się udało

Zaraz po ślubie zamieszkaliśmy z mężem w domu jego rodziców. Życie z teściową okazało się być nie lada wyzwaniem.

Pół roku później urodziłam, więc opcji, aby od razu zamieszkać osobno, nie mieliśmy, jak wiele młodych rodzin, zaczęliśmy oszczędzać na własne mieszkanie. Miałam dobre zasiłki macierzyńskie, ale praca męża nie była zbyt dobrze płatna. Teraz, wspominając tamte czasy, chce mi się płakać.

Finansowo nie było nam łatwo, ale nie siedzieliśmy też na utrzymaniu rodziców. Początkowo ustaliliśmy, że oni pokrywają wszystkie opłaty za media, a my kupujemy jedzenie. Na początku wszystko szło dobrze, ale z każdym dniem coraz trudniej było mi znosić teściową.

Z natury Svetlana Leonidowna jest dominującą kobietą. Zawsze starała się wydawać ważniejszą, niż była w rzeczywistości. Urodziła się i wychowała na wsi, a gdy wyszła za mąż, stała się główną w domu teściów. Ojciec męża, najpierw za jego plecami, a później wprost, nazywał ją jadowitym wężem. Nie dawała rodzicom męża spokoju w ich własnym domu.

Gdy nas nie było w domu, zawsze wchodziła do naszej sypialni. Bez niczego lepszego do roboty, przestawiała rzeczy, przekładała je z miejsca na miejsce. Zupełnie nie znała pojęć takich jak maniery, kultura czy szacunek do cudzej przestrzeni. Nic jej nie przeszkadzało wejść do nas, kiedy już leżeliśmy z mężem, by sprawdzić, czy zmieniłam pościel.

Tysiąc razy mówiłam mężowi, że tak być nie może, obiecywał porozmawiać z mamą, ale bez żadnego rezultatu. Chyba się jej boi albo po prostu nie chce kolejnego skandalu w domu.

Pamiętam, kiedy nalegałam, aby mąż zamontował zamek w drzwiach, abyśmy przynajmniej wewnątrz mogli się zamknąć i nie bać, że mama wtargnie w najmniej odpowiednim momencie. Kiedy była na działce, zrobił to.

Jak bardzo rano śmiałam się w poduszkę, kiedy nie mogła wejść do naszej sypialni. Chwila, była godzina 5:30 rano. Z taką siłą szarpała klamkę, że od hałasu mogli się obudzić nawet sąsiedzi. Ta kobieta nie ma ani odrobiny szacunku i nigdy go nie miała.
Moje nerwy były na wyczerpaniu za każdym razem, gdy zrobiła coś nowego.

Ostatecznym ciosem była sytuacja, gdy grzebała w mojej szafie i fotografowała dokumenty. Tego dnia poszłam z synem na rutynową wizytę w przychodni, a potem miałam iść z wizytą do rodziców. Teściowa o tym wiedziała, więc nie spodziewała się, że wrócę tak wcześnie. Lekarze nas zmęczyli, chciałam jak najszybciej wrócić do domu, odwołałam wizytę u mamy. Wtedy zastałam teściową w naszej sypialni.

Po tym już nie chciałam ani dnia dłużej mieszkać pod jednym dachem z t

ą kobietą. Nalegałam, abyśmy się przeprowadzili, mąż zgodził się.