Rozstaliśmy się, bo żona nie chciała gotować

Musiałam wyrzucić męża z domu razem z jego rzeczami. Niech wraca do swojej mamusi i nie psuje mi nerwów. Oczywiście, teściowa nie była z tego zadowolona, bo właśnie znalazła sobie mężczyznę, a tu syn z walizką przybył.

— Larisa, co ty wyprawiasz? Jak sobie poradzisz sama z dzieckiem? Przecież on jest normalnym facetem, nie rób głupstw! — oburzała się moja mama.

Opowiem teraz dokładnie, co się między nami wydarzyło.

Wyszłam za mąż młoda i naiwna. Nie byłam bez posagu, bo babcia zapisała mi mieszkanie. Początkowo planowała je zapisać mojemu ojcu, ale ponieważ był alkoholikiem, postanowiła nie ryzykować.

Po ślubie sprowadziłam Maksa do mojego mieszkania. On nie miał nic, ale na początku w ogóle mnie to nie interesowało. Mieliśmy dach nad głową i to było najważniejsze.

Prawie zaraz po ślubie zaszłam w ciążę. Nasza córka ma teraz 5 lat. Niestety, po urlopie macierzyńskim straciłam pracę, bo firma, w której pracowałam, zbankrutowała. Znalezienie nowej pracy było bardzo trudne, biorąc pod uwagę, że córka była w wieku przedszkolnym. Jak wiadomo, pracodawcy niechętnie zatrudniają kobiety z małymi dziećmi.

Nie miałam żadnego wsparcia, bo babcie jeszcze wtedy pracowały. Nie miałam gdzie zostawić córki, a niania była poza naszym zasięgiem finansowym. Przedszkole nas ratowało, ale ciągłe zwolnienia lekarskie były wyczerpujące i dezorganizujące.

Utknęłam w domu. Oczywiście, wszystkie obowiązki domowe spadły na moje barki. Nie chciałam obciążać męża, bo pracował. Często wyjeżdżał w delegacje. Córka ledwo go rozpoznawała, bo rzadko jej poświęcał uwagę.

Podczas urlopu macierzyńskiego radziłam sobie sama ze wszystkim. Mąż tylko wyrzucał śmieci, jeśli mu dziesięć razy przypomniałam. Czułam się zobowiązana, więc sprzątałam, prałam, gotowałam i chroniłam go przed wszelkimi problemami.

Szukając pracy, stale przeglądałam ogłoszenia, ponieważ mąż wyrażał swoje niezadowolenie. Zaczęłam czuć się winna. Słyszałam jego narzekania o tym, jak jest zmęczony, i z zawstydzeniem chciałam zapaść się pod ziemię. Byłam gotowa nosić mu kapcie w zębach, byle tylko pozbyć się tego okropnego uczucia.

— Jak mój biedny syn jest zmęczony i wycieńczony! Strach na niego patrzeć — dolewała oliwy do ognia teściowa, stawiając za wzór córki swoich przyjaciółek, które pracują podczas urlopu macierzyńskiego, zapominając wspomnieć, że wnuki zajmują się babcie.

Po kilku miesiącach znalazłam pracę. Na początku mąż się cieszył, ale potem znów zaczął się oburzać, tym razem z innego powodu:

— Kiedy zaczniesz normalnie gotować? Wracam z pracy, a w lodówce pusto!

Mąż wracał wcześniej z pracy, ale nie spieszył się z żadnymi obowiązkami domowymi. Był przyzwyczajony, że żona podaje mu smakołyki, sprząta wszystko sama i kupuje produkty. Szybko znudziły mu się pierogi i makaron, więc zaczął protestować.

— Inne kobiety wszystko potrafią pogodzić! — narzekał mąż.

— Inni mężczyźni pomagają, a nie czekają, aż wszystko zostanie im podane na tacy! Skoro oboje pracujemy, musisz mi pomagać i dzielić się obowiązkami domowymi — odpowiedziałam.

Aby zrozumieć całą sytuację, trzeba wiedzieć, że pracuję dłużej, bo mam pensję wyższą o 3000 zł. Ale on uważa, że jako kobieta jestem zobowiązana do prowadzenia domu. Dlaczego mam pracować na dwie zmiany?

Gdyby mój mąż utrzymywał rodzinę, milczałabym. Ale skoro oboje pracujemy i dzielimy się kosztami, powinniśmy również dzielić się obowiązkami domowymi. Nie podoba ci się jedzenie, które gotuję? To gotuj sam! Nie przejmowałam się, bo po prostu brakowało mi sił na smakołyki.

Moja cierpliwość skończyła się, gdy poprosiłam męża o umycie naczyń, a on mi odpowiedział:

— Babskie prace powinna wykonywać żona, a nie mąż. Mój ojciec nigdy nie mył naczyń i ja też nie będę!

— Twój ojciec zarobił na mieszkanie i zrobił wszystko, żeby twoja mama mogła siedzieć w domu i nie pracować. A ty mieszkasz w mieszkaniu żony i jeszcze masz pretensje? Coś ci nie pasuje? Wracaj do swojej mamusi, niech ona ci gotuje — odpowiedziałam.

Mąż odszedł, a godzinę później zadzwoniła teściowa i zaczęła się oburzać. Domagała się, żebym nie niszczyła rodziny z powodu gotowania. Mówiła, że muszę pogodzić się z mężem.

A ja tego nie potrzebuję. Już dawno powinnam była zdecydować się na ten krok.