Syn rozwiódł się i odszedł z rodziny, ale nadal pomagaliśmy synowej i wnuczce, zostawiając im mieszkanie, które podarowaliśmy. Synowi kupiliśmy nowe mieszkanie.

Mam 68 lat, od dawna jestem na emeryturze i mieszkam sam. Mój syn miał dwa małżeństwa, z obu urodziły się córki. Teraz utrzymuję kontakt z jedną wnuczką, a z drugą w ogóle się nie widuję.

Michał, mój syn, ożenił się w wieku 25 lat. W pierwszym małżeństwie urodziła się córka, którą bardzo kochaliśmy i pomagaliśmy, gdy tylko była taka potrzeba. Anna, pierwsza synowa, była dobrą osobą, ale miała trudny charakter. Mieszkali w mieszkaniu, które podarowaliśmy im z żoną na ślub.

Kiedy syn się rozwiódł i odszedł z rodziny, nie zostawiliśmy synowej i wnuczki bez pomocy. Nadal im pomagaliśmy i pozwoliliśmy im mieszkać w podarowanym przez nas mieszkaniu. Synowi kupiliśmy nowe mieszkanie. Michał ożenił się ponownie i miał znowu córkę. Jego druga żona miała już syna z poprzedniego małżeństwa.

Mieszkali razem przez cztery lata, po czym się rozwiedli. Synowa chciała przejąć mieszkanie, ale nie pozwoliliśmy na to. Marta, będąc jeszcze w małżeństwie z naszym synem, nigdy nas nie zaprosiła do siebie ani nie przyszła do nas. Ograniczyła nasze kontakty, bo nie podobało jej się, że wspieramy pierwszą synową.

Ostatecznie Marta z dziećmi przeprowadziła się do swojej matki na wieś. Tak żyliśmy. Potem zaczęła się seria smutnych wydarzeń. Najpierw zmarł mój syn, potem moja żona. Pięć lat później odeszła Anna. Zostałem sam. Teraz mieszkam w naszym trzypokojowym mieszkaniu, wnuczka w dwupokojowym, a drugie dwupokojowe mieszkanie, które kupiliśmy dla syna, wynajmuję.

Ukochaną pierwszą wnuczką opiekowałem się i nadal jej pomagam. Wyszła za mąż. Jej mąż jest dobrym i pracowitym człowiekiem. Został przeniesiony do filii firmy, więc zdecydowali się wyjechać. Powiedziałem wnuczce, że powinni się zabezpieczyć. Chociaż przepisałem na nią cały swój majątek, poradziłem, by nie sprzedawała swojego mieszkania. Tak też zrobili. Zacząłem wynajmować jej mieszkanie, a pieniądze jej wysyłałem.

Potem zrozumiałem, że druga wnuczka z drugiego małżeństwa mojego syna też jest mi bliska i tak naprawdę nie jest niczemu winna. Dlatego pieniądze z wynajmu drugiego mieszkania zacząłem wysyłać jej. Była bardzo szczęśliwa. Teraz myślę nawet o przepisaniu na nią tego mieszkania w przyszłości.

Tak żyję, wynajmując dwa mieszkania. Ale jestem sam. Wnuczka z mężem osiedliła się tam i kupili mieszkanie. Czasem mnie odwiedza i przywozi prawnuczkę. Ale teraz czuję się bardzo samotny.