Syn zapytał, czy po ślubie może przyprowadzić żonę do nas, mówił, że to na krótko, dopóki nie uzbierają na wkład własny, więc się zgodziłam

Mam jedynego syna, Andrzeja. Wychowywałam go sama. Ukończył uniwersytet, dostał pracę, zaczął trochę zarabiać. Teraz ma 24 lata i niedawno postanowił się ożenić. Wiedziałam, że to kiedyś się stanie, ale nie myślałam, że tak szybko, tym bardziej, że wkrótce przyprowadzi kogoś do nas do domu.

Jego wybranka ma 23 lata, nazywa się Maria. Pracuje jako recepcjonistka w salonie kosmetycznym – dwa dni w pracy, dwa dni w domu. Od trzech miesięcy mieszka z nami, w moim mieszkaniu. Syn zapytał, czy po ślubie mogą zamieszkać u nas, mówił, że to na krótko, dopóki nie uzbierają na wkład własny, więc się zgodziłam.

Ale bardzo szybko pożałowałam swojej decyzji, ponieważ nowa synowa w tak krótkim czasie zaczęła uważać się za gospodynię w moim domu. Nie jest to dla mnie przyjemne. Ponieważ ma pewne zasady w rodzinie, ja muszę ich słuchać. Oto młodzież, my sobie na coś takiego nie mogliśmy pozwolić.

Jej moje śniadania nie odpowiadają, ale sama gotować też nie chce. Muszę im robić owsiankę z bananami, kiwi i suszonymi owocami. Poza tym, rano muszę robić sprzątanie na mokro w mieszkaniu i być nowoczesna. Muszę zmienić fryzurę i wymienić swoją garderobę.

Maria nie lubi ani gotować, ani sprzątać. W ich pokoju jest ciągle nieporządek, nawet nie wchodzę tam zbyt często, żeby się nie denerwować.

Jakkolwiek by było, to czego na pewno nie chcę, to psuć relacji z moją synową od samego początku. Ale jednocześnie nie chcę, żeby w moim domu mną rządziła. Jestem przyzwyczajona, że z synem mieliśmy swoje zasady w rodzinie. I ciężko mi się z tym pogodzić. Rozumiem, że syn ma teraz żonę, jest jego kobietą, ale mieszkanie jest moje.

Nie mogę poprosić ich, żeby się wyprowadzili, syn nie poradzi sobie z wynajmem. Mieszkanie jest duże, mają osobny, jasny i przytulny pokój. Może porozmawiać z synową, powiedzieć jej, że nie chcę, żeby mną rządziła?

Przy okazji, moja synowa ma świetne relacje ze swoją matką. Teściowa mojego syna też go lubi. Niedawno przyjechała do nas w odwiedziny. Synowa, nie krępując się matki, rządziła mną, co mam robić, gdzie siedzieć, co powinnam przygotować na stół, jak podać. Najciekawsze jest to, że teściowa tego słuchała i nie reagowała.

Mojemu synowi nie bardzo podoba się zachowanie żony, ale nie chce się z nią kłócić. Jest dla niego ważniejsza niż ja. Kocha ją bardziej niż mnie. A wcześniej było zupełnie inaczej. Jak mam postąpić, żeby przede wszystkim nie urazić swojego dziecka?