Synowa zablokowała telefon teściowej, bo ta nie chciała zająć się wnukiem

— Och, już dawno nie utrzymuję kontaktu z synową. Poprosiła mnie, żebym zajęła się wnukiem, bo chciała iść z koleżanką na zakupy. Odmówiłam. To przecież nie była sytuacja awaryjna. Dlaczego miałabym odkładać swoje sprawy i wszystko rzucać? Ona będzie się bawić, a ja mam opiekować się jej dzieckiem? Gdzie to widziano? — oburza się Maria.

Syn Marii ożenił się pięć lat temu. W zasadzie Maria była zadowolona z wyboru syna. Podarowała młodej parze sporą sumę pieniędzy na ślub i od początku starała się nawiązać dobre relacje z synową. Zapraszała ich do siebie, przesyłała upominki, odwiedzała na święta. Wszystko układało się dobrze.

Dwa lata temu Maria została babcią. Była zachwycona tą wiadomością i obiecała synowej wsparcie na wiele sposobów. Kasia nie była nachalna i rzadko prosiła teściową o pomoc. Kiedy była potrzebna, Maria zawsze przyjeżdżała i bez problemu zostawała z wnukiem. Wszystko, co robiła, uważała za konieczne.

Na męża Kasia nie mogła liczyć, bo ten ciągle był w pracy. Wziąć wolne lub urlop poza planem było niemożliwe. Dlatego teściowa była jedyną nianią, która wspierała młodą mamę.

— Jeśli szła do dentysty czy ginekologa, nawet nie zadawałam zbędnych pytań. Ale teraz chciała się spotkać z koleżanką! Podobno przyjechała dawna koleżanka z klasy z Gdańska. Wyraźnie jej powiedziałam, że skoro urodziła dziecko, to nie ma czasu na koleżanki. W trakcie urlopu macierzyńskiego trzeba wychowywać syna, a nie chodzić na spacery. Sytuacja nie była krytyczna, więc odmówiłam. Myślałam, że zrozumiała i się nie obraziła — wspomina Maria.

Wtedy wnuk Marii miał już rok, więc opieka nad nim nie była łatwa. To nie noworodek, który leży i patrzy na zabawki. Roczny wnuk był bardzo rozpieszczony. Ciągle domagał się uwagi i nie mógł usiedzieć w miejscu nawet przez minutę. Dlatego teściowa nie była entuzjastycznie nastawiona do prośby synowej. Miała prawo odmówić, przecież nie zatrudniła się jako niania.

— Synowa natychmiast zablokowała mój numer i zaczęła mnie ignorować. Przekonała też syna, żeby był przeciwko mnie. Teraz nawet nie zapraszają mnie w gości. Nie dopuszczają mnie do wnuka… Próbowałam rozmawiać z synem, ale to na nic. Udaje, że nic się nie dzieje — wzdycha emerytka.

— Może synowa jest po prostu zajęta i nie ma czasu na rozmowy?

— Nic z tego, mojego numeru zasadniczo nie odbiera. A gdy dzwonię z innego numeru, odbiera, ale kiedy słyszy mój głos — natychmiast się rozłącza.

Synowa uprzejmie mówi teściowej, że nie ma czasu na puste rozmowy, przeprasza i odkłada słuchawkę. Maria nie zamierza przepraszać, bo nie czuje się winna.

A co wy na to?