Trafiła mi się taka teściowa — samolubna!

 

Może nie wszyscy mnie zrozumieją, ale chcę się wyrazić i uzyskać dobrą radę. Może ktoś mnie jednak poprze.

Mam teściową, która ma wszystkich gdzieś. Włącznie z własnym synem, więc o mnie nie wspominając.

Teściowa od razu pokazała swoje prawdziwe oblicze. Nie interesuje jej rodzina, wartości duchowe, normalne relacje, ponieważ ma zupełnie inne życiowe priorytety. Matka mojego męża nawet doprowadziła swoją rodzinę do rozwodu, gdy syn miał zaledwie 4 lata. Nie trzymała nikogo blisko i nikogo nie ceniła, bo uważała się za samowystarczalną. Nawet do swoich rodziców teściowa prawie nie zaglądała, dlatego mąż nie miał kontaktu z dziadkami.

Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłam, byłam w szoku. Nie tak wyobrażałam sobie 47-letnią kobietę. Farbowana blondynka z przedłużanymi rzęsami, paznokciami i jaskrawym makijażem. Była ubrana w skórzane legginsy i top. No i buty na ogromnym obcasie. Na jej tle wyglądałam jak szara myszka.

Po ślubie mieszkaliśmy razem z teściową, bo oszczędzaliśmy na kredyt hipoteczny. Naturalnie, wspólne życie nie było takie, jak sobie wyobrażałam. Nie było przytulnych wieczornych herbat, wspólnych kolacji i tym podobnych. Z teściową właściwie się nie spotykaliśmy, bo ona miała fitness, spotkania z przyjaciółkami. Kiedyś nawet zapytałam ją, czy nie chce odpocząć w takim wieku. Na co ona się obraziła, bo nie uważa się za starą czy dojrzałą.

Pół roku po ślubie zaszłam w ciążę. Ciąża była problematyczna, więc czułam się źle. Jednak to nie przeszkadzało teściowej urządzać imprezy z przyjaciółkami. Prosiłam ją, by zachowywała się ciszej, bo boli mnie głowa. Ale nie — nie zamierzała dostosować się do mojej sytuacji i zaproponowała mi spacer.

Po narodzinach dziecka nic się nie zmieniło. Teściowa nadal biegała za swoimi sprawami i urządzała imprezy. O wnuczce pamiętała tylko, gdy byli goście. Mogła pobawić się z nią kilka minut, a potem oddać mi ją z powrotem do pokoju. Pewnego razu wróciła z pracy i poprosiłam ją, by posiedziała 15 minut z córką, bo chciałam wziąć prysznic. Aha, jasne! Powiedziała, że ma plany. Ubrała się i wyszła z mieszkania. Skarżenie się mężowi nie ma sensu, bo od początku wiedziałam, że jego matka jest z innej planety.

Czas mija, ale teściowa nie zamierza się zmieniać. Gdy proszę ją o pomoc, mówi, że nie jest naszą nianią. Że skoro urodziliśmy dziecko, to mamy na siebie liczyć. Ostatnio krewna w ogóle nie pojawia się w domu, a wczoraj powiedziała, że wyszła za mąż. Może przeniesie się do swojego mężczyzny.

Oni w wieku 50 lat planują ślub, wyobrażacie sobie? Po co im ślub? Obecność wnuczki teściową w ogóle nie obchodzi.

Moja mama nie może pomóc, bo mieszka daleko. Gdybyśmy z nią mieszkali, nie byłoby żadnych problemów. Choć jest starsza niż teściowa, to nie jest taka dziwna. Moja mama zawsze była zorientowana na rodzinę i nasze dobro.

Szczerze mówiąc, jestem na teściową obrażona. Dlaczego inne babcie opiekują się wnukami, a jej to obojętne? Jak można być takim samolubem? Mogłaby chociaż trochę czasu dziecku poświęcić i dać nam możliwość odpocząć. My z mężem nawet do sklepu sami nie możemy wyjść, bo córkę nie ma na kogo zostawić. A teraz jeszcze zamierza wyjść za mąż! Można zapomnieć o pomocy. Co krewna zamierza robić na starość? Kto jej poda szklankę wody?

Od starości nikt nie ucieknie. Prawda?